Wróć do bloga

PROBIOTYKI NA ANTYBIOTYKI

Zacznijmy od początku. Po co w ogóle nam probiotyki i dlaczego nie wystarczy po przyjmowaniu antybiotyku pić kefir i zajadać kapustę kiszoną?

Otóż dlatego, że kiedy terapia antybiotykiem zabija chorobotwórczego patogenia robi to na oślep i zabija również dobrą i potrzebną nam do zdrowia mikrobiotę, zamieszkującą nasz przewód pokarmowy, zwłaszcza jelita. I rzeczą oczywistą jest, że warto zarówno w okresie antybiotykoterapii , ale również po niej wspierać się i mlecznymi napojami fermentowanymi (jogurty, kiszonki, maślanki), i kiszonkami. Niemniej TO NIE WYSTARCZY!

By odbudować ludzką mikrobiotę w jelitach musimy przyjąć ludzkie komórki bakterii probiotycznych. Inaczej mówiąc potrzebujemy pochodzących od człowieka żywych mikroorganizmów. Tylko one zdołają odtworzyć mieszkańców naszych jelit sprzed choroby. I musi to potrwać. W zależności od sytuacji nawet do minimum sześciu miesięcy. Takie bakterie pozyskuje się z przewodu pokarmowego zdrowych noworodków, by później stworzyć im optymalne warunki dla wzrostu.

Co musisz wiedzieć wybierając probiotyk dla siebie, czy dziecka?

Przede wszystkim zgodnie z definicją bakterie w probiotyku muszą być żywe i występować w określonej przez producenta ilości. A to wcale nie jest takie oczywiste. Jak wskazuje raport NIK z 2017 roku przebadane preparaty w 90% nie posiadały stabilności w zakresie liczby żywych bakterii. Czyli im bliżej kończą terminu ważności probiotyku, tym gwałtowniejsza strata w ilości żywych bakterii w preparacie. Wniosek: ZAWSZE SPRAWDZAJ TERMIN PRZYDATNOŚCI DO SPOŻYCIA.

Zwróć uwagę, że większość probiotyków to suplementy diety, a nie leki. Suplementy, nie muszą przed wprowadzeniem na rynek mieć przeprowadzonych szeroko badań. Nikt tego nie sprawdza. Wybierając suplement raczej wcześniej sprawdź, czy producent może pochwalić się przeprowadzonymi badaniami naukowymi na dużej grupie ludzi. Niemniej mamy również dostęp do probiotyków, które maja status leku, co oznacza, że posiadają odpowiednie badania i rekomendacje. Takimi są np. Lakcid czy Enterol.

Warto dbać o mieszkańców naszych jelit. To oni kształtują nasze zdrowie. Odpowiadają nie tylko za naszą odporność, ale również za funkcjonowanie układu pokarmowego, krwionośnego, nerwowego. Dysbioza jelitowa dotyczy niemal każdej jednostki chorobowej. Zaburzenia mikrobioty jelit są powiązane z cukrzycą, nadciśnieniem, depresją, biegunkami, wzdęciami, zaparciami, łuszczycą, otyłością, celiakią, RZS i wieloma innymi.

Niezwykle interesującym tematem jest fakt, że poszczególne szczepy bakterii posiadają konkretne specjalizacje. Jedna szczepy świetnie sobie radzą z biegunką , a inne np. odpowiadają za syntezę witamin. Tak więc warto zasięgnąć języka u specjalisty, tym bardziej, że nie tylko antybiotyki niszczą naszą mikrobiotę. Bakterie probiotyczne źle znoszą stres, leki, przetworzone jedzenie, nadmiar cukru i brak ruchu. 


MOŻNA PAŚĆ.

No można paść na twarz!

Każda branża ma swoje mity. To fakt. Ale w dietetyce jest jednak najzabawniej. Mity pojawiają się jak grzyby po deszczu a ich autorzy, to wielokrotnie znani i lubiani, a czasem nawet z tytułami.

I tak oto rośnie w tempie kuli śnieżnej całe pokolenie (mam wrażenie, że nie pierwsze i nie ostatnie), które „odżywia się zdrowo”, bo używa soli himalajskiej, smaży na oleju kokosowym, pije herbatę ze słodzikiem,  nie jada kolacji, glutenu, laktozy, pieczywa, makaronu i wielu innych.

Nie ma to jak efekt czystych jelit i turnus z nasiadówkami dla zdrowotności. Można sobie jeszcze zapodać kroplówkę odchudzającą.

Ziemniaki są be, bo tuczą. A najwięcej witaminy C maja owoce cytrusowe. Miód jest mniej tuczący niż cukier, a coca cola zero nie zawiera cukru. A biały ser jest najlepszym źródłem wapnia. I owoce są tak zdrowe, że można jeść je bez ograniczeń. Jedzenie samych warzyw i owoców pobudza metabolizm. Wysoki cholesterol jest gorszy od braku ruchu. Ciemne pieczywo jest zawsze lepsze od jasnego.

Suplementy odchudzają. Ale warto dołożyć jeszcze papryczkę chili i ocet jabłkowy, by efekt był gwarantowany. Najlepsza jest jednak dieta kopenhaska, tylko już nigdy nie spojrzysz na jajka i szpinak. Albo nie, może dieta Dukana? Co tam zdrowe nerki i wątroba! Liczy się cel. Ale można jeszcze bardziej monotematycznie: dieta słoiczkowa, kapuściana, surowa. Wcale nie trzeba robić badań krwi, żeby się suplementować, bo magnez wcale nie jest antagonistą wapnia, a żelazo wcale nie jest toksyczne.

Byle szybko było.

DLACZEGO AKURAT 10 000 KROKÓW?

Dla wielu z nas 10 000 kroków to liczba, która daje nam bardzo dobre samopoczucie. I dla bardzo wielu, bardzo trudna do osiągnięcia.

Jednak to nie badania naukowe nad wpływem akurat 10 000 kroków na nasze zdrowie są genezą hasła ‘rób 10 000 kroków każdego dnia’, a czysty marketing. Musimy się cofnąć do roku 1964. Zbliża się czas Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Firmy z całego świata poszukują sposobu, na przekucie zainteresowania igrzyskami w kasę. 

Właśnie przy tej okazji jedna z firm (Yamasa) wypuszcza na rynek pierwszy, osobisty krokomierz o nazwie    manpo-kei, co oznacza… „10 000-krokomierz”. Wszystko co się dalej potoczyło to czysty marketing przekonujący, że właśnie ta ilość kroków zapewni nam zdrowie i szczupłą sylwetkę.

Niemniej niech Cię ta ilość nie paraliżuje i nie stanie się źródłem frustracji. Sytuacja, w której wykonujesz 7 500- 8000 kroków jest również ok. Dlaczego? Bo liczy się progres, a i tak sam fakt zwiększenia ilości kroków, nie wystarczy dla dokonania pełnej przemiany. Równie ważne są kwestie pracy na stresie, ilości snu, poczucia szczęścia. Ważne, byś pił wodę i nie jadł więcej kalorii niż możesz spalić. Co więcej, badania wyraźnie wskazują, że nie o tę konkretną ilość kroków chodzi. Po prostu, kiedy się nie ruszasz to sobie szkodzisz.  Wystarczy, że postawisz na poprawę aktywności fizycznej, a będziesz miał szansę na zatrzymanie przybierania na wadze, osłabienia mięśni, tracenia masy kostnej (co prowadzi m.in. do osteoporozy), cukrzycy typu 2 czy chorób serca. Dla osób przewlekle chorych, otyłych, starszych granica 10 000 kroków może być nieosiągalna i frustrująca. No bo skoro nie mogę zrobić 10 000 kroków, to nie ma sensu niczego zmieniać.  A to nieprawda. Każdy dodatkowy krok na miarę własnych możliwości ma sens! Małymi krokami osiąga się wielkie cele.


Fragment "Dieta cud istnieje. Jest w Twojej głowie." 

wydawnictwo RIDERO

https://ridero.eu/pl/books/widget/dieta_cud_istnieje/

DETOKS ORGANIZMU - MA TO SENS?

Zapewne buszując w sieci w poszukiwaniu sposobu na utratę zbędnych kilogramów czy poprawę samopoczucia trafiasz na kolejną modną dietę detoks. Autorzy i promotorzy tych diet to często osoby znane, celebryci.  Detoks ma pomóc nam uzyskać spektakularny spadek masy ciała i  przy okazji oczyścić organizm z toksyn.

Łał! Jakie to kapitalne rozwiązanie.


Skoro możemy oczyścić organizm z toksyn, to chyba warto.

W takim razie zadajmy pytanie: z czego konkretnie mamy się oczyścić?  I to już nie jest takie oczywiste. W aspekcie diet detoks, pojęcie toksyny jest rozmyte do granic możliwości. W medycynie toksyną wiadomo co jest, a w detoksie mówi się oględnie  o metalach ciężkich, dodatkach do przetworzonej żywności i innych potencjalnie szkodliwych produktach współczesnej egzystencji na planecie Ziemia. 

Ilość dostępnych detoksów jest liczna. Mogą to być 'wyzwania' planowane od dwóch dni, do nawet kilku tygodni. Najczęstsze to detoks warzywno -owocowy, sokowy lub oparty na jednej grupie produktów np. na kaszach, często uzupełniany o drogie suplementy.
Rynek zalewają kolejne 'detoksy', które promowane są przez coraz więcej znanych osób i celebrytów. Cechą wspólną wszystkich jest drastycznie obniżona kaloryczność dobowa, eliminacja konkretnych produktów, a nawet całych grup produktowych.
Organizm wprowadzany jest w stan niedożywienia i  niedoborów.

Dietom oczyszczającym z 'toksyn' poddają się najczęściej osoby, które chcą pozbyć się szybko nadprogramowych kilogramów, poprawić gorsze samopoczucie i/lub rozgrzeszyć się z trwających miesiącami i latami zaniedbań żywieniowych czy braku ruchu.

Szukając dowodów naukowych na poparcie tych rewelacji trafiam, tylko na hipotezy. 
A hipoteza nie jest faktem naukowym.
Wielu autorów i promotorów tych diet powołuje się na proces autofagii, czyli tzw. trawienie wewnętrzne, w którym komórka sama zjada swoje uszkodzone, zwyrodniałe lub martwe części, a następnie zachodzi ich wymiana na źródło energii.

Tyle tylko, że jedyny dowód naukowy (Nobel z 2016 roku prof. Yoshinori Ohsumi) dotyczy potwierdzenia skuteczności mechanizmów autofagii u drożdży a nie u ludzi!

Co więc mówi nauka?

Organizm ludzki to wysoko wyspecjalizowany system, który ma wbudowane mechanizmy detoksykacyjne. Nieustannie zachodzą w nas procesy oczyszczające organizm: w skórze, płucach , wątrobie, nerkach, przewodzie pokarmowym.  "Oczyszczanie" organizmu to ciągły proces np. pocenia się, oddawania moczu czy kału. Chciałoby się powiedzieć: " wystarczy nie utrudniać" i wszystko będzie działać.
Nie jedz więc przetworzonego jedzenia, jedz więcej warzyw i owoców, pij wodę, ćwicz, ruszaj się, wysypiaj się, naucz się technik relaksacyjnych, bo stres również generuje 'toksyny'.

Jeżeli osoba otyła podczas 'detoksu' gubi kilogramy i poprawiają się jej wyniki metaboliczne, to raczej nie będzie to trwała zmiana. Szybka zmiana masy jest najczęściej wynikiem utraty masy mięśni, płynów, węglowodanów a nie tkanki tłuszczowej. Nawet poprawa samopoczucia najczęściej jest chwilowa i wynika zwyczajnie z odstawienia niezdrowych produktów. Kończy się detoks - problemy wracają.

Chcesz oczyścić organizm przestań go karmić stresem, cukrem, przetworzonym jedzeniem i brakiem snu. Pozwól sobie na zdrowie! Do prawidłowego funkcjonowania potrzebujemy 'dobrych' białek, węglowodanów i tłuszczy. Witamin i składników mineralnych. A to wszystko restrykcyjne diety ograniczają.

Niemniej nie zmienia to faktu, że są związki, z którymi nasza wątroba czy nerki mogą sobie nie radzić np. pestycydy w kosmetykach czy  bisfenol A zawarty w plastikowych opakowaniach. Te toksyny gromadzą się głównie w tkance tłuszczowej lub krwi i towarzyszą nam przez lata skutecznie prowadząc w stronę choroby, w tym otyłości.  Prawdziwe trucizny wymagają specjalistycznego działania: testów i skutecznego leczenia. Dla metali ciężkich jest to chelatacja precyzyjnie podanego antidotum. Żadne, nawet najlepsze smoothie tego nie dokona.




CZY MOGĘ JEŚĆ BROKUŁY W HASHIMOTO?

Brokuły ( i inne krzyżowe: kalafior, brukselka, ale tej i tak nikt nie lubi, kapusta) nie są dla mnie, bo mam chorą tarczycę.
Ile razy to słyszałam? Wiele.
To można je jeść, czy nie? Można, a nawet trzeba.

Brokuł chociażby ze względu na potężny ładunek odżywczy i właściwości przeciwnowotworowe.

Warzywa krzyżowe mogą zapobiegać nowotworom prostaty, piersi, płuc, żołądka, więc żal z nich rezygnować. 
Mają właściwości przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne (w in vitro np. skutecznie eliminują Helicobacter pyroli, to te, które odpowiadają za stany zapalne żołądka).
Więc dlaczego tak często słyszymy, żeby nie jeść brokuł, przy np. Hashimoto?

Związki wolotwórcze znajdujące się w krzyżowych(a takim jest również brokuł), to goitrogeny związki lotne. Można zmniejszyć iść ilość.

Jak? Gotując brokuły czy kalafior zawsze gotuj w otwartym garnku, tak by ilość goitrogenów się zredukowała (nawet o 50%).
Nawet moczenie, płukanie takich warzyw, wypłukuje te związki z roślin.
Kolejnym bardzo ważnym warunkiem ewentualnej szkodliwości roślin krzyżowych, jest to czy Twoja choroba tarczycy charakteryzuje się niedoborem czy nadmiarem jodu w organizmie?
CZY WIESZ, ŻE:
To nadmiar jodu uznano za ważny czynnik w rozwoju Hashimoto, a w rejonach nadmorskich Skandynawii, Polski czy Wielkiej Brytanii stwierdza się najwyższą zapadalność na tę chorobę.
Jak pokazują badania goitrogeny są szkodliwe (aktywują się), przy niedoborze jodu w organizmie. Tak więc chorując na tarczycę, musisz wiedzieć, jak to z tym jodem u Ciebie jest zanim zaczniesz rezygnować np. z brokuł.
Najlepiej sprawdzić z ilości dobowej wydalanego moczu. Zbieramy mocz przez cały dzień do jednego pojemnika, i z niego do badania do laboratorium oddajemy 20-30 ml.
Jak zawsze wszystko jest kwestią dawki i odpowiedniej obróbki kulinarnej. Rezygnowanie z odżywczych brokuł i innych krzyżowych wydaje się błędem, zwłaszcza, gdy nie wiesz jaki poziom jodu masz w organizmie.

OCET JABŁKOWY WIELOZADANIOWY.

Wielozadaniowy ocet jabłkowy można zrobić samemu.  Przyda się nie tylko ze względu na jego zdrowotne właściwości, ale również do utrzymania porządku w domu, czy do podreperowania stanu włosów i paznokci.

Nie zapominaj jednak, że po pierwsze wszystko jest kwestią dawki a po drugie, mimo, że wiele badań potwierdza prozdrowotne właściwości octu jabłkowego to on sam nie wyleczy Cię z cukrzycy, nadwagi i otyłości.

Ten naturalny specyfik najlepiej zrobić z jabłek, których pochodzenie jest nam znane i raczej wiemy, że jabłka rosły bez oprysków. A takich miejsc nadal jest sporo. Trzeba się tylko rozejrzeć po okolicy.

Do czego można używać octu jabłkowego?
  • można nim zastąpić zwykły ocet
  • wyśmienicie smakuje jako izotonik w połączeniu z wodą, cytryną, miodem i imbirem
  • rozcieńczony w stosunku 1:1 świetne nadaje się do płukania bolącego gardła, taka sama płukanka świetna jest do poprawy kondycji włosów
  • na obrzęki, stłuczenia, ukąszenia - wykonaj okład z octem jabłkowym, wspiera również leczenie grzybicy paznokci
  • możesz wykonać z niego tonik do przemywania twarzy: wymieszaj w buteleczce 1 porcję octu jabłkowego z 5 porcjami wody destylowanej dodaj kilka kropel (1-2) ulubionego olejku i tonik gotowy
  • chcesz umyć szyby - dodaj ocet jabłkowy do wody, a zobaczysz świat bez smug
Ocet jabłkowy ceniony jest m.in. za:
  • działanie antybakteryjne, 
  • wspierające odporność (  zawarty w nim kwas octowy pomaga w eliminowaniu różnych chorobotwórczych patogenów), 
  • obniżające poziom glukozy we krwi,
  • wprowadzenie go do menu poprawi procesy trawienne.
SKŁADNIKI
2kg umytych jabłek
przegotowana, ostudzona woda
cukier
duży, czysty słój

Jabłka myjemy, pozbawiamy gniazd nasiennych, kroimy na cząstki (dowolnie).
Słój wypełniamy jabłkami mniej więcej w 1/2 do 3/4 wielkości. Zalewamy wodą  z cukrem. Na każdy litr wody 2 łyżki cukru - należy dobrze rozmieszać. Cukier i tak zostanie "zjedzony" przez bakterie, więc jak jabłka są bardziej kwaśne można dodać nieco więcej cukru. Woda musi zalać cząstki jabłek, które w pierwszych 14 dniach będą raczej próbowały opuścić słoik, czyli będą zbierały się u góry.
Dlatego ważnym jest, by codziennie mieszać jabłka drewnianą łyżką, tak by jabłka z górnej warstwy przemieścić na dół.

Słój przykrywamy ściereczką kuchenną, złożoną na 4 warstwy, tak by zwłaszcza w pierwszej fazie obronić fermentację przed muszkami owocówkami. Przytrzymujemy gumką.

Codzienne mieszanie jest konieczne przez najbliższe minimum 4 tygodnie. Po mniej więcej tym czasie, jabłka opadną na dno, a na powierzchni pojawi się biała, galaretka tzw. 'matka octowa'. W chwili, gdy się pojawi przestajemy mieszać jabłka.
Po kilku dniach zdejmij 'matkę' i możesz jej użyć do nastawienia kolejnego octu, który szybciej sfermentuje.
Oceń na ile dojrzały jest twój ocet. Możesz go jeszcze zostawić na 5-10 dni lub od razu przelać przez sitko do butelek i odstawić już w butelkach w ciemne miejsce, by chwile jeszcze dojrzewał. Na dnie butelek może pojawić się naturalny osad, a czasem jeszcze nowe 'matki'. 

Smacznego!

Zapraszam do obejrzenia filmu, jak krok po kroku przygotować ocet jabłkowy.

https://youtu.be/3VQkI1E695o

PROSTY PRZEPIS NA JABŁECZNIK NA MAŚLANCE.

Kiedy jak nie teraz:)
To ciasta robi się tak szybko, jak szybko znika z talerza.
Jest pyszne.

Składniki:
3 jaja
1/2 szklanki cukru
1 szklanka maślanki
2,5 szklanki mąki
2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 szklanki oleju rzepakowego
3-4 jabłka
cynamon

Receptura na małą blachę 20cm x 25cm

Jajka miksujemy z cukrem, dodajemy maślankę. Kolejno dodajemy mąkę (ja mieszam owsiana z pszenną) i olej, 2 łyżeczki płaskie sody oczyszczonej. Masę wylewamy na blachę. Układamy cząstki obranych jabłek. Posypujemy delikatnie cynamonem.
Pieczemy ok. 45 -55 minut w temperaturze 180 stopni C.

Na zdrowie!

szczegóły w filmiku
https://youtu.be/m8Km0qzyJds

SYROP Z MIĘTY. PROSTY PRZEPIS.

Dlaczego warto przygotować syrop z mięty? 
Bo to pyszny, zdrowy i tani sposób na poprawę zdrowia. Syrop poprawia trawienie, wspiera naszą odporność, jest pomocny w leczeniu infekcji, łagodzi kaszel.
Działa przeciwbólowo (np. w migrenach, bólu żołądka). Ceniony jest również za właściwości przeciwwymiotne i antybakteryjne.

I co najważniejsze jego przygotowanie jest bardzo proste.

Przepis:
ok. 40 gałązek mięty (mogą być różne rodzaje)
3 cytryny
1/2 kg cukru
2 l wody

Sposób przygotowania:
  1. Gałązki mięty myjemy i wypełniamy nimi słój. 
  2. Wodę gotujemy (należy ja nieco ostudzić, warto poczekać 10 minut) i dodajemy sok z cytryn, oraz czyste skórki cytryny. Koniecznie cytrynę wcześniej umyj.
  3. Dodajemy do wody z cytryną cukier. Dokładnie wszystko mieszamy.
  4. Zalewamy gałązki mięty w słoju.
  5. Odstawiamy na 8-10 godzin. 
  6. Po upływie tego czasu, wyjmujemy gałązki mięty a syrop przelewamy przez sito.
  7. Ponownie zagotowujemy, by przelać do słoiczków.
  8. Warto słoiczki pasteryzować przez ok. 5 minut.
W ten sam sposób możesz przygotować syropy z innych ziół: melisy, pokrzywy.
Na zdrowie!
Tu znajdziesz filmik, jak krok po kroku zrobić syrop z mięty?
https://youtu.be/p1M9Cec_RQY


ŚWIĄTECZNY STÓŁ - TO TYLKO KALORIE, CZY MOŻE ZDROWIE?

Gdybyśmy pozostali wierni tradycji, wg której świąteczne potrawy są postne, to moglibyśmy nie obawiać się o złe samopoczucie i przyrost masy ciała.
Gdybyśmy nie zapomnieli, że oprócz ścieżki: lodówka - fotel - kanapa - lodówka -stół -fotel..., możemy (a nawet musimy) wyjść na długi spacer w każdy świąteczny dzień, moglibyśmy nie obawiać się bólu brzucha i dodatkowych kilogramów.
Gdybyśmy pamiętali o umiarze i kontrolowali wielkość porcji, moglibyśmy nie martwić się o zgagę, ból jelit i zwiększony obwód pasa.
Wszystko zależy od nas!
Czy wiesz, że nawet tradycyjne potrawy w Boże Narodzenie nie muszą być tłuste, kaloryczne i  ciężkostrawne.  
Przyjrzyjmy się potrawom świątecznym. Już na pierwszy rzut oka widzimy samo zdrowie!
Ryby, śledzie, orzechy, kapusta, barszcz, mak, orzechy, mnóstwo przypraw!
I ciasta! Nie jakieś tam gotowce pełne chemii. Oj, nie! To najczęściej słodkości wykonane w domu, na świeżych składnikach wg tradycyjnych, rodzinnych receptur.
Jak nie kochać makowca babci Krysi, ryby po grecku wg przepisu dziadka?
Jak nie kochać  śledzi, które od pokoleń kojarzą się nam z naszym rodzinnym stołem? 
Jak nie rozczulać się nad smakiem karpia przygotowanego przez mamę? I te jej makówki! Niebo w gębie! 
Każdy z nas, kto ma takie wspomnienia smaków i zapachu świąt jest szczęściarzem. 
Każdy z nas, kto ma z kim usiąść do wigilijnego stołu jest szczęściarzem.
W większości naszych domów potrawy wigilijne przygotowywane są handmade, bez konserwantów, bez barwników, bez spulchniaczy. Bez tego całego syfu, który pakują nam w żarcie w marketach. Przypomnę jedynie, że każdy kto nie czyta etykiet, faszeruje się chemią i szkodzi swojemu zdrowiu. I przy okazji:  z badań wynika, że najwięcej chemii i sztucznych dodatków zjadają nasze dzieci!

Jedzenie jest przyjemnością. Wspólne biesiadowanie jest przyjemnością. Zapach świąt, który Ty pamiętasz dzięki Tobie będzie wspomnieniem na całe życie również dla Twojego dziecka.
Niech to będą piękne wspomnienia!

Potrawy w święta Bożego Narodzenia mogą być i są zdrowe. Wszystko zależy od Ciebie.





SKARBY LASU - SYROP Z PĘDÓW SOSNY

Początek maja to bardzo dobry czas, by pomyśleć o przygotowaniu naturalnego źródła odporności, czyli syropu z młodych pędów sosny.
Niemniej koniecznie (jeśli zamierzasz zbierać młode pędy w lesie) musisz pamiętać o kilku ważnych zasadach:
  1. Nigdy nie zrywaj pędów szczytowych - tylko boczne! I pamiętaj by zbierać młode pędy z wielu drzew. Tak by, żadna z sosenek nie pozostała 'ogołocona'.
  2. Brązowe łuski wokół pędów się kleją (to olejki eteryczne), tak więc załóż rękawiczki.
  3. Łusek nie zrywaj a pędów nie myj, ani nie płucz. Po przyjściu do domu połóż pędy na godzinę na słońce, tak by ewentualne żyjątka miały czas na ewakuację.
Przygotowanie syropu jest bajecznie proste.

Potrzebujesz słoik - wielkość taka, by zmieścił się Twój zbiór. Przygotuj sobie cukier - 3/4 pojemności słoika oraz 2-3 łyżki wody. Młode pędy układamy naprzemiennie z cukrem, dość mocno ubijając.Ostatnią warstwą powinien być cukier, który polewamy kilkoma łyżkami wody.
Zakręcamy słoik i  pozostawiamy na minimum 3 tygodnie na słonecznym parapecie.
Warto co 2-3 dni otworzyć słoik, dognieść pędy i ponownie pozostawić na słonku.

Jakie właściwości ma syrop z pędów sosny?
Działa przeciwzapalnie, przy bólach gardła, anginie. Łagodzi kaszel.
Zawarte w syropie olejki eteryczne udrażniają drogi oddechowe, co ułatwia oddychanie.
Syrop z młodych pędów sosny zawiera sporo witaminy C, cenne sole mineralne i  węglowodany.

Syrop można pić profilaktycznie, by wzmocnić system odpornościowy. Zwłaszcza wtedy, gdy czujesz, że coś Cię 'bierze'.


NAJLEPSZA DIETA.

Jeśli chcesz rozmawiać tylko o jedzeniu, bo ono jest najważniejsze, bo chcesz schudnąć, przytyć, poczuć się lepiej, nie mieć wzdęć, chodzić regularnie do toalety, obniżyć poziom cukru we krwi, obniżyć cholesterol, ciśnienie.... to nie czytaj dalej. Szkoda Twojego czasu.

Codziennie trafiam na propozycje szybkich, łatwych do zdobycia przepisów i sposobów na stratę kilku kilogramów, w kilka "chwil". Lekko, łatwo i przyjemnie i na dodatek z GWARANCJĄ osiągnięcia celu.

Wtedy sobie myślę, że skoro to się kupuje, to znaczy, że pewnie działa.

Ale zastanówmy się, czy każdy, kto ma masę ciała w normie jest szczęśliwy, zdrowy, dobrze śpi, nie jest nerwowy, nie ma wzdęć, bóli głowy czy stawów?
No niestety, tak to nie działa. 
Do tego by być zdrowym, dobrze się wysypiać, być uśmiechniętym i bez bólu głowy nie wystarczy mieć 'właściwą' masę ciała. 
W mojej ocenie największym naszym przeciwnikiem w drodze do utrzymania stanu zdrowia, dobrego samopoczucia, witalności i  właściwej masy ciała jest przewlekły (to kluczowe słowo), nieodreagowany stres.
Jak do tego stanu dołożymy przetworzoną żywność, nadmiar cukru, niewiele wody i brak aktywności fizycznej żadna dieta cud nie pomoże.
A sam stres?
Stres trwający krótko w reakcji na zadanie do wykonania jest ok. Mobilizuje i daje energię do 'walki'.
Niestety większość z nas każdego dnia musi sobie poradzić z nadmiarem bodźców, nadmiarem obowiązków i brakiem czasu.  W skutek czego latami, od rana do późnej nocy jesteśmy  w stanie przewlekłego stresu, który ma wpływ w pierwszej kolejności na prace jelit i układ trawienny.
Ma negatywny wpływ na naszą odporność. Nasz układ immunologiczny jest w ciągłej gotowości do obrony. Ta ciągła gotowość do obrony, czyli ciągły stan zapalny, powoduje finalnie przewlekłe zapalenia, skutkiem których mogą być (i są coraz częściej) choroby autoimmunologiczne w tym alergie, choroby zwyrodnieniowe, zawały i jak wskazują badania nowotwory.
To m.in. przewlekły stres zaburza gospodarkę hormonalną, która może spowodować kompletne rozregulowanie naszego organizmu.
Potrzebujemy serotoniny (hormonu szczęścia), tak samo jak kortyzolu (hormonu stresu). Jedno bez drugiego nie może się obyć.
W życiu liczy się równowaga, a przynajmniej dążenie do niej.
Nie jesteśmy do siebie aż tak podobni, by wszystkim służyła jedna dieta. Ta najlepsza!
Ale wszyscy (bez względu na wyznanie diety) potrzebujemy snu, sposobu na redukcję stresu, aktywności fizycznej, przyjaźni i życzliwości.  Powodzenia!












PODATEK OD CUKRU! DLA NASZEGO DOBRA, CZY DLA KASY?

W kwietniu 2020 pojawi się 'podatek cukrowy', który wg Ministerstwa Zdrowia ma zachęcić do zmiany stylu życia , ma być narzędziem do walki z otyłością i pozostałymi chorobami dietozależnymi.
No! Brawo!
Osoby dorosłe otyłe żyją średnio o 15 lat krócej, cierpiąc jeszcze za życia na szereg dolegliwości, chorób i niesprawności. Nasze dzieci tyją najszybciej w Europie!
Czy podatek cukrowy pomoże obywatelom i polskim dzieciom być zdrowszymi?
Szczerze w to wątpię. Dlaczego?
Po pierwsze: Zobaczmy, które produkty spożywcze zostały wybrane do opodatkowania i ich ceny rzecz oczywista poszybują w górę?
Napoje słodzone, suplementy diety i..."małpki".
A gdzie batoniki, czekoladki, słodzone orzeszki, serki, deserki???
Szczerze?
Niemal każdy wysoko-przetworzony produkt w sklepie nafaszerowany jest cukrem lub jego 'zastępnikiem'.
Niemal każdy sklepik szkolny pełny jest drożdżówek, chipsów, batoników i słodzonych napojów.
Czy podatek cukrowy w innych krajach europejskich ograniczył zjawisko otyłości? Nie!
Ministerstwo Zdrowia również to wie. Ale potrzebuje pieniędzy. Najłatwiej jest podnieść ceny produktów, których kupujemy coraz więcej. Polak i jego dzieci bez opamiętania kupują słodkie napoje zamiast wody. Sami własna głupotą stworzyliśmy potężny rynek, z którego w ramach dodatkowego podatku można wyciągnąć kasę.
Polak i jego dzieci chorują. Nie ma profilaktyki. Nie ma edukacji. Jest za to niekontrolowany i wielomilionowy rynek suplementów. Można w ramach 'podatku cukrowego' wyciągnąć od nas kasę! Można. Swoją drogą zaskakujące jest opodatkowanie suplementów podatkiem cukrowym i argumentowanie to chęcią poprawy naszego zdrowia.
Jeszcze bardziej zabawny jest 'podatek cukrowy" od napojów alkoholowych tzw. 'małpek'.
Naprawdę Ministerstwo Zdrowia nie ogarnia, że jak nałoży podatek cukrowy na 300ml 'małpki', to natychmiast pojawią się 'małpki' o pojemności 350 ml, których już podatek nie będzie obejmował?
Efekt? Pijący małpki będą pić więcej.
Po drugie: podatek w innych krajach nie przyniósł zakładanych efektów ograniczenia otyłości. U nas jest biedniej, więc Polak nie kupi droższych napojów słodzonych, tylko sięgnie po tasze i gorsze.
Po trzecie: w kraju w którym służba zdrowia nie działa, brakuje lekarzy, brakuje profilaktyki i diagnostyki, brakuje edukacji nakładanie kolejnego podatku na i tak droga żywność , suplementy i małe buteleczki alkoholu, na pewno nie jest krokiem do ograniczenia wzrostu otyłości wśród dorosłych i dzieci.

JAKI TRAN WARTO KUPIĆ?

Czy aby na pewno? Czy kupując tran mamy gwarancję, że to nie 'złoty śmieć' w pigułce?
Ile jest tranu w tranie?
To wielka niewiadoma!

Kto pamięta, jak kilka lat temu ten najlepszy 'tran norweski', oprócz tego, że faktycznie produkowany był w Norwegii, to wcale nie był pozyskiwany ze zdrowych, dzikich ryb norweskich. Norwescy producenci pozyskiwali ryby z Chile i Peru. Wybrzeża Chile i Peru to jedne z najbardziej zanieczyszczonych (również metalami ciężkimi) wód na świecie.
Okazało się, że kupowaliśmy 'tran norweski' produkowany z zanieczyszczonych rybich odpadów. A i sama produkcja nic nie miała wspólnego z etykietą produktową " tradycyjna receptura".


Tak więc hasła "tran norweski" i "tradycyjna receptura", mogą nie być gwarancją dobrej jakości produktu. Zachowaj czujność :)

Nie mam wątpliwości, że wraz z nadejściem jesieni i zimy  my i nasze dzieci zostaniemy zbombardowani reklamami, o tym , że właśnie teraz musimy zadbać o odporność. Musimy właśnie teraz podać sobie i naszym dzieciom suplementy takie jak tran lub minimum Omega 3.


Dobry tran zawiera przeciwzapalne kwasy tłuszczowe Omega 3, witaminę D i A.
Dobry tran wspiera odporność, działa przeciwzapalnie. Badania wskazują, że Omega 3 mogą łagodzić objawy ADHD u dzieci, pomóc w terapii demencji u osób starszych, pozytywnie wpływają na wartość ciśnienia krwi. Dobry tran jest dobry dla naszego zdrowia.


I masz babo placek! Skąd mamy wiedzieć, jaki tran kupić?

Chcesz kupić tran? Nie kupuj tanio i w kapsułkach!
Co i tak nie zwalnia Cię z konieczności czytania etykiety. 


W pierwszych lepszych żelkach z tranem dla dzieci, znajdziesz w składzie syrop glukozowo-fruktozowy, sporo zbędnych dodatków, sztucznie dodane witaminy A i D (a przecież w tranie występują naturalnie).
W składzie możesz nie znaleźć śladu dorsza tylko tajemnicze 'inne ryby'.Może z Chile, Peru, a może z hodowli? Niewiele jest dobrych informacji  o rybach hodowlanych niestety.

Tran z ryb złej jakości nigdy nie będzie 'drogocenny' dla naszego zdrowia. Może wręcz szkodzić.

Szukaj na etykiecie informacji, że tran pochodzi z wątroby dorsza (tran to produkt tylko i wyłącznie z wątroby dorsza). Nie kupuj produktu, gdzie źródłem Omegi 3 jest tajemniczy 'skoncentrowany olej z ryb' lub 'olej z ryb morskich', bo to nie jest TRAN!

Odporności życzę:) I pamiętajmy na odporność pracujemy codziennie stylem życia i sposobem żywienia.









JEŚĆ MIĘSO CZY NIE?

Oto jest pytanie! Nie zamierzam odnosić się do kwestii etycznej dot. produkcji mięsa. Niemniej każdy z nas powinien pochylić się losem zwierząt hodowlanych.
Bo jeśli wydaje Ci się, że ta kwestia nie dotyczy Ciebie i Twoich bliskich, to jesteś w błędzie.
Dlaczego?
Bo:
  • oprócz białka , mikro i makro elementów, witamin, nienasyconych kwasów tłuszczowych
w mięsie znajdziesz:
  • pozostałości po antybiotykach,pozostałości po środkach ochrony roślin, a to substancje obce dla organizmu człowieka i absolutnie niekorzystnie wpływające na nasze zdrowie
W przemysłowej hodowli nie liczy się zdrowie konsumentów mięsa (czyli moje, Twoje, naszych rodzin), a jedynie metoda, która pozwoli uzyskać produkt w dużej ilości i jak najmniejszym kosztem.
Chemizacja takiej hodowli sięga zenitu!
Na co wskazują badania?
Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem już w roku 2015 przeanalizowała zależność między zachorowaniami na nowotwory, a rosnącym spożyciem mięsa. Raport stwierdza, że regularne spożywanie wołowiny, wieprzowiny i innych rodzajów czerwonego mięsa może być przyczyną rozwoju nowotworów. Ryzyko jest największe dla nowotworów jelita grubego, gruczołu krokowego oraz trzustki. Zjadając czerwone mięso z przemysłowej hodowli musisz liczyć się z faktem, że zjadasz również azotany i azotyny, oraz akryloamid ,a to substancje z pewnością rakotwórcze.

Im bardziej przetworzone mięso, tym więcej szkodliwych związków. Przetwory z mięsa muszą przecież mieć wydłużony okres przydatności do spożycia.
Zalecenia żywieniowe jasno wskazują , że ze względu na udowodnione rakotwórcze działanie u ludzi należy unikać przetworzonego mięsa ( czyli poddawanego wędzeniu, konserwowaniu, soleniu lub zawierającego konserwanty, jak np. szynka, bekon, salami).
WHO ostrzega przed spożywaniem mięsa pochodzącego od zwierząt rzeźnych, które charakteryzuje się wysoka zawartością żelaza hemowego, a hem (według badań) przyspiesza rozwój nowotworu płuc.

Można się przestraszyć prawda?

Niemniej pomyśl sam. Produkcja mięsa z roku na rok rośnie. Rośnie również zachorowalność na nowotwory, zwłaszcza jelita grubego.
To ma udowodniony związek z rosnącym spożyciem mięsa. Choć niebagatelną rolę ma również zanieczyszczenie środowiska, stres, brak ruchu, zbyt mała ilość wypijanej wody i zjadanych warzyw.
Objadanie się tanim, hodowlanym mięsem to jedynie kolejny, ale bardzo ważny czynnik, który szkodzi Tobie i szkodzi planecie. Niesie z sobą cierpienie zwierząt hodowlanych, a w konsekwencji cierpienie ludzi, zapadających na nowotwory.

Obecnie statystyczny Polak zjada ok. 80 kg czerwonego mięsa rocznie, a dla własnego dobra nie powinien jeść więcej niż ok 26 kg rocznie.60% tego mięsa to wieprzowina!
A Ty wiesz, ile jesz mięsa? Czy przekraczasz zalecaną ilość 500 g w tygodniu?

Nadmierna konsumpcja mięsa sprzyja rozwojowi chorób układu krążenia, cukrzycy t.2, otyłości.
Po co, o tym piszę?  
Przyjrzyj się grafice! Jemy mniej warzyw i owoców, a coraz więcej mięsa, choć powinno być odwrotnie.
Bo jedzenie ma znaczenie! Bo umiar w jedzeniu mięsa, to konieczność.
Jeżeli jesz mięso, to na Twoim talerzu powinno być ono jak najmniej przetworzone, czyli gotowane lub duszone w odpowiednim naczyniu. I lepiej wydaj kilka złotych więcej, poszukaj "dobrej" kury, lub indyka od zaufanego dostawcy.

DO SERCA PRZYTUL PSA...

Animaloterapia. Znana od czasów starożytnych terapia z udziałem zwierząt. Obserwacje kliniczne jednoznacznie wskazują na terapeutyczny wpływ zwierzaków zwłaszcza psów, kotów, koni na zdrowie człowieka. 
Przykłady?
Głaskanie i przytulanie kotów usprawnia zniekształcone kończyny nie tylko chorych dzieci, ale również dorosłych cierpiących na artretyzm. Kocia temperatura ciała to ok. 38 st. C. więc mamy i terapię ciepłem przy kontakcie z ręką człowieka i uśmierzanie bólu dzięki jonizującej ujemnie sierści naszego pupila:) Kot mruczy i uspokaja nas. To mruczenie jest jak masaż dźwiękiem mis tybetańskich, co daje efekt w postaci obniżenia ciśnienia krwi. A to pozwala na rzeczywiste obniżenie ryzyka zawału serca. 
I to wszystko kocia zasługa. Wystarczy przygarnąć kota, by być zdrowszym.

Koń jaki jest każdy widzi:) Ale nie każdy wie, że hipoterapia koduje w mózgu prawidłowy wzorzec chodu, nawet jeśli pacjent nigdy nie chodził. Taki np. konik polski podczas spokojnego chodu wprawia miednicę chorego pacjenta w ruch do przodu , na boki i  rotacyjny, co pobudza również równowagę i orientacje przestrzenną. Ciepło ciała konia, którego temperatura wyższa jest o 1-1,5°C od ludzkiego, sprzyja rozluźnieniu mięśni znajdujących się w stanie przykurczu. Hipoterapia na pewno poprawia ogólny stan zdrowia chorych z porażeniami, z zespołem Downa, czy stwardnieniem rozsianym. Osoby zdrowe korzystając kontaktu z koniem również mogą jedynie zyskać na zdrowiu, odstresować się, poprawić wydolność swojego organizmu.

Psia terapeutyczna siła znana jest chyba najbardziej każdemu z nas. Pies jako pierwszy został przez człowieka udomowiony. I wcale nie było mu z gatunkiem ludzkim zawsze dobrze. I dzisiaj tez bywa różnie. A psia miłość, wierność, bezgraniczne zaufanie to uczucia, których my ludzie potrzebujemy w swoim życiu najbardziej. Domowej dogoterapii, doświadczamy codziennie jedynie za miskę wody i karmy. Pies wyprowadza nas na spacer, dbając o naszą kondycję. Pies poprawia nam nastrój. O nic nie pyta. Kocha nas bezwarunkowo. Tęskni i  cieszy się na nasz widok. To czyni nas potrzebnymi, wyjątkowymi, dobrymi.

Zwierzaki pomagają nam nie tylko w sferze fizycznej, ale i psychicznej.
Motywują nas i  edukują. Tak!  Dzięki nim jesteśmy lepsi.


DZIECI WESOŁO WYBIEGŁY ZE SZKOŁY...

Już samo zdanie "dzieci wesoło wybiegły ze szkoły" to eufemizm.
Po pierwsze, gdyby dzieci wybiegły ze szkoły z oczami wbitymi w smartfony, to by się masowo potłukły. Więc dzieci nie wybiegają ze szkoły, a tym bardziej nie wybiegają wesoło.
W ogóle dzieci już raczej nie biegają. No bo niby dokąd?
Nie muszą biec do autobusu, bo są dowożone do szkoły, na angielski, do kolegi.
Nie muszą biec do sklepiku 'na rogu' po jajko, by uratować makaron babci, bo po pierwsze babcia nie robi makaronu,  po drugie  babcia mieszka bardzo daleko i  raczej siedzi w kolejce u lekarza niż robi makaron. Po trzecie nie ma małego sklepiku 'na rogu'. Jest za to duży, do którego trzeba pojechać samochodem. Przyjrzyjcie się gazetkom promocyjnym. Hasło 'witaj szkoło' nie kojarzy się w nich z promocją mini marchewek do schrupania, czy jabłek. 'Witaj szkoło' to promocja czekoladek, batoników, ciasteczek...czyli promocja czego? Cukrzycy ? I otyłości?

Ale wyobraźmy sobie sytuacje, w której, co piąte dziecko w Polsce nie posiada smartfonu! WOW! Wiem, wiem niemożliwe. No, ale wyobraźmy to sobie.

No i to dziecko (bez smartfonu) ma wolne ręce i może używać oczu wyjątkowo do patrzenia przed siebie i pod nogi. No i ono chce wesoło wybiec ze szkoły.
I?
NIE MOŻE. Bo jest grube (lub przynajmniej otyłe). Co piąty dzieciak w Polsce tak ma.
Chce i  nie może...

Nie dlatego, że nie potrafi biegać. Nie. Dlatego, że to go bardzo zmęczy!  Że bolą go kolanka.
Że zbyt często słyszał "nie biegaj, bo się spocisz"

Żarty się skończyły.

Co 5 polskie dziecko ma nadwagę lub otyłość❗️
Nasze dzieci należą do najszybciej tyjących w Europie

BAKTERIA TWOIM PRZYJACIELEM JEST

Tak, tak. Nie żartuję! Chcesz być zdrowy - musisz dbać o swoje bakterie!
Masz ich więcej niż komórek własnego ciała, a one mają w sumie więcej genów niż Ty.
Jest moc w mikroorganizmach, z którymi chcesz ,czy nie musisz się liczyć.
To właśnie one mogą być przyczyną zarówno choroby, jak i zdrowia.
Dlaczego?
Każdy z nas poprzez m.in.styl życia i dietę wspiera (lub osłabia) swój własny układ odpornościowy. Układ ten składa się z wielu elementów. Budują go grasica, śledziona, węzły chłonne, a najbardziej przewód pokarmowy. To w nim właśnie znajduje się 70% komórek odpornościowych.
Do prawidłowego funkcjonowania tychże niezbędna jest właściwa kolonizacja przewodu pokarmowego przez bakterie,które tworzą swoisty ekosystem.
Bez równowagi mikrobioty jelitowej nasz układ odpornościowy nie będzie funkcjonował prawidłowo. Doprowadzając do dysbiozy jelitowej (braku równowagi) godzisz się nie tylko na osłabienie odporności, pojawianie się częstych zakażeń i infekcji, ale również na rozwój licznych chorób:
  • alergii i nietolerancji
  • depresji
  • otyłości
  • cukrzycy t.2
  • chorób przewodu pokarmowego 
  • choroby z autoagresji
  • infekcje intymne
  • infekcje górnych dróg oddechowych
  • chorób skóry
Co niszczy Twoje probiotyczne bakterie?
Stres, używki, nadużywanie leków, brak snu, brak ruchu, kiepskie (przetworzonego) jedzenie.
Dysbioza jelitowa (redukcja liczby bakterii prozdrowotnych) sprzyja rozwojowi niechcianych patogenów (np. grzybów i "niedobrych" drobnoustrojów).

Jak możesz sobie pomóc ? Jak możesz zadbać o swoją własną mikrobiotę?
Pomyśl, o tym co jesz? Czy unikasz żywności przetworzonej? Czy zjadasz odpowiednia ilość warzyw i owoców (koniecznie w tej kolejności), które dostarczają błonnik, niezbędny Twoim bakteriom probiotycznym? 
Pij odpowiednią ilość wody. 
Dbaj o redukcję stresu i odpowiednią ilość snu.

To jak przeżywasz każdy dzień, ma ogromny wpływ na Twoje zdrowie, bo wpływa również na Twoje bakterie probiotyczne.
Zapamiętaj, że dążenie do równowagi mikrobiotycznej w Twoich jelitach to istotny element w profilaktyce wielu chorób.






WSZYSCY ZNAJĄ ZOŚKĘ!

Oto Zośka. Samo o sobie mówi Zośka Samośka!
Zośka regularnie ćwiczy, nie je słodyczy, unika glutenu .
Laktozy wystrzega się jak ognia!

Ona dokładnie wie ( w końcu czyta publikacje dr google), czym jest syrop glukozowo - fruktozowy, dlaczego glutaminian sodu zabija, a nowalijki nie są zdrowe.

Wie też, że ważna jest dyscyplina, osiąganie celów. Wie, że inni patrzą. Oceniają.

Jeszcze nie dotarło do niej, że najgorsze oceny wystawia sobie ONA SAMA!
Jej organizm, już od jakiegoś czasu 'wysyła' ostrzegawcze sygnały, których Zośka jeszcze nie łączy w jeden komunikat.


Zośka od jakiegoś czasu, mimo pełnej kontroli, ledwo ciągnie nosem po ziemi...
Śpi już teraz dziewięć godzin (i to źle) Wstaje zmęczona, jakby wcale nie zmrużyła oka. A kiedyś spała jak kamień i po 6-7 godzinach czuła się jak nowo narodzona!
Zjada śniadanie, obiad i kolacje. W poniedziałki chodzi na zumbę, w środy na basen. Zauważa , że szybciej się męczy i bolą ją mięśnie. Uznaje jednak, że to efekt ćwiczeń, albo zwyczajnie..." latka lecą".
Weekend w domu ( z książką na kanapie) wywołuje poczucie winy. Więc planuje zawsze aktywną sobotę i niedzielę. Choć domownicy wyraźnie dają znaki, że woleliby tu, po cichutku, spokojnie w domku... pograć w planszówkę, obejrzeć serial.

Zośka jednak pilnuje, by było zdrowo i aktywnie. Zawsze!

Niestety musi umówić się do dentysty. Ma kłopoty z zębami.
Jest zła, bo nie mieści się w swoje ulubione jeansy. A tyle się rusza! Anka nie rusza się wcale i jest chuda. Jakie to niesprawiedliwe.
Nadciśnienie też Zośka pewnie ma w spadku po mamie!

Co się dzieje z Zośką?

Zośka zapomniała! Zapomniała, ze czasem trzeba się zatrzymać. Polenić.
Że raz w roku trzeba wykonać badania.

Zośka jesteś super! Możesz żyć STO LAT!
Może brakuje Ci witaminy D? https://youtu.be/2XdXJHKKr_Q
Zrób badania i poczuj się lepiej:)

Powodzenia!

 

CO Z TYM MLEKIEM?

Mleko - pij będziesz wielki, czy raczej nie pij, bo mleko nie jest zdrowe?
Od wielu lat to dylemat godny jaja kurzego. Bo i jajo nie ma łatwo:) Raz naukowcy twierdzą, że to samo zdrowie innym razem i mleko i jajo, okazują się być produktami zakazanymi lub przynajmniej limitowanymi w naszej diecie.
Hipokrates twierdził, że mleko to najdoskonalszy produkt, jaki stworzyła natura. Czy miał rację?
Mleko posiada wysoką wartość odżywczą, witaminy z grupy B, wapń, witaminy A i D.

I właśnie połączenie wapnia i witaminy D powoduje, że mówi się , iż
picie mleka to dobry sposób na wzmocnienie kości. Niemniej dość trudno mówić w tym przypadku o jednoznacznych dowodach naukowych potwierdzających tę tezę.
Oto kilka wiadomości ze świata nauki.
Uniwersytet Harvarda prowadził badania (przez okres lat 12), które nie potwierdziły tej teorii. Uczeni wykazali, że osoby, które wapń pozyskują z produktów mleczarskich, były bardziej podatne na złamania. Dlaczego? Otóż uczeni Ci twierdzą, że regularne zjadanie produktów mleczarskich powoduje wzrost zawartości wapnia we krwi, co powoduje, że organizm dążąc do równowagi wydala nadmiar z moczem, co z kolei w opinii tych uczonych może doprowadzać do osteoporozy i próchnicy.
Zupełnie innego zdania są uczeni ze Szpitala Uniwersyteckiego w Zurychu. Z ich badań wynika, że osoby, które wypijają 4 szklanki mleka dziennie są mniej narażone (o ok. 70%) na złamania kości.

Badań dot. mleka opublikowano w ostatnich kilku latach, kilka tysięcy. I nadal wyniki badań wzajemnie sobie przeczą.
Pod uwagę muszą być brane różne czynniki, które stanowią bardzo ważne zmienne. Na przykład to, że każdy z nas ma prawo na składniki mleka (m.in. na białka) reagować inaczej oraz fakt, że znaczenie ma sposób pozyskiwania mleka.
Skład mleka zależy również od sposobu żywienia i utrzymania zwierząt. Jak pokazują badania mleko krów ekologicznych, czyli tych, które wiedzą jak wygląda pastwisko, to zupełnie inne mleko niż to, które pozyskuje się z hodowli konwencjonalnej. Często taką hodowlę nazywać się powinno nie konwencjonalną a niedopuszczalną. Krowy trzymane w fatalnych warunkach chorują, więc podaje im się zbyt często antybiotyki. 
Jeśli w mleczarni kontrola wykaże środki farmakologiczne  w mleku, cała partia powinna trafić do utylizacji a rolnik od którego przyjechało mleko , powinien mieć czasowo zakaz dostawy produktu. Resztki farmakologiczne w mleku mogą skutkować reakcjami alergicznymi u konsumentów, powodować antybiotykooporność bakterii jelitowych oraz zaburzać równowagę mikroflory jelitowej. Pozostaje nadzieja, że tak się dzieje...
Badania pokazują również, że mleko od szczęśliwych krów ma korzystniejszy skład kwasów tłuszczowych i większe stężenie składników mineralnych i witamin.
Mleko ekologiczne ma większą zawartość kwasu CLA, który wg norweskich uczonych ma działanie przeciwnowotworowe (zwłaszcza dot.raka piersi, jelita grubego).
Ale trudno nie doszukać się badań prosto z Harvardu, które wskazują, że inny składnik mleka - kazeina ma działanie pro nowotworowe (rak jajnika i prostaty).
Dlaczego?
Bo mleka ma być jak najwięcej w krótkim czasie!  Według publikacji Fundacji Viva ,,Mleko - białe kłamstwa’’, 2/3 mleka pozyskuje się od osobników ciężarnych, a 1/3 od krów, które niedawno urodziły, więc każdy łyk spożywanego przez nas mleka zawiera 11 różnych substancji wspomagających wzrost oraz 35 różnych hormonów. Aby pozyskać jak najwięcej mleka, stosuje się ciągłą stymulację wymion, co powoduje, że pozyskuje się tylko biały płyn, którego wartość odżywcza jest znikoma. A dodatkowo w swoim składzie takie mleko posiada także ciałka ropne, wydzielane przy zapaleniu gruczołu mlecznego. W jednym litrze mleka występuje takich ciałek nawet 400 milionów.
Antybiotyki, hormony wzrostu - czy naprawdę karmienie tym  krów, może dać nam zdrowe mleko o jakim myślał Hipokrates? Tracę pewność.

Dodajmy do tego kolejna zmienną. Alergię i nietolerancję na składniki mleka. 

Czym innym jest alergia na białka mleka krowiego, a czym innym nietolerancja laktozy (brak enzymu laktazy). Alergia dotyczy białek, a laktoza jest cukrem. 
Niemniej plaga alergii i nietolerancji pokarmowych powoduje, że coraz większa grupa uczonych poszukuje genezy i przyczyn tych zjawisk.
Wiemy dziś, że zostały określone czynniki, które mogą hamować rozwój alergii pokarmowej.  Tworzenie tolerancji immunologicznej na różne pokarmy, które mogą być alergenami, zależy od okresu życia, w którym włączono je do diety, ale oczywiscie nie tylko. 

Również niedobory witaminowe osłabiają tolerancje immunologiczną np. często alergia na białko mleka mocno koreluje z równoczesnym niedoborem witaminy D.
Może warto więc, by alergik nie miał niedoborów tej witaminy?
Istnieją również badania wskazujące na ogromne znaczenie kondycji jelit w zapobieganiu alergiom pokarmowym. I tu pracę do wykonania mają probiotyki i prebiotyki  (w tym moje ulubione zakwasy buraczane https://youtu.be/576hpXQZjts i wszelkie kiszonki). Mechanizm działania tych czynników ma polegać na przywróceniu równowagi nabłonków jelitowych.

Podsumowując.
To zmiany w sposobie pozyskiwania mleka (hodowla i tania produkcja na szeroka skalę), która ma wpływ na jakość mleka, nasz styl życia i żywienia, niediagnozowane braki witaminowe, kiepskie powietrze i czasem nasze geny powodują , że ten napój bogów już nie jest dla każdego.

Dlatego, od najmłodszych lat warto inwestować w odporność immunologiczną.
Warto sięgać po produkty jak najmniej przetworzone, wspierać dobrą mikrobiotę (nie tylko kiszonkami rzecz jasna, polecam ten filmik https://youtu.be/3z5-wZQI8Fg),  wykonywać badania profilaktyczne, pić wodę, unikać nadmiaru cukru  https://youtu.be/uhD2Ft92u28. Warto również, sprzeciwiać się złym praktykom hodowlanym i produkcyjnym.

A mleko? Mleko nie jest tu niczemu winne:)))



A TY ZNOWU NA DIECIE?

Twoje jelita nie pracują jak należy (gazy, wzdęcia, zaparcia, biegunki)?
Twoja odporność pozostawia wiele do życzenia. A to jakaś grzybica, a to zapalenie, a to zwykłe przeziębienie?
Twoje włosy, paznokcie, skóra nie są najpiękniejsze?
Bolą cię stawy, kręgosłup, a może głowa?

Udało Ci się! Jesteś wzorem statystycznego Polaka! Brawo Ty!

Jak do tego doszło? To proste:)
Mamy nieograniczony dostęp do jedzenia.Kuszą nas kolorowe opakowania, gotowe dania. Cierpimy na deficyt wolnego czasu. Jesteśmy jednocześnie zabiegani i leniwi.
Wygodni i powierzchowni. Nie dbamy o relacje z przyjaciółmi.
Nawet postów pisanych nie chce nam się czytać:)
Nasz świat zaczyna składać się, albo z " za dużo", albo z "za mało".
Za dużo pracy.
Za mało snu.
Za dużo siedzenia na tyłku.
Za mało ruchu.
Za dużo tabletek na ból głowy, brzucha, stawów (Polacy to liderzy w nadużywaniu leków przeciwbólowych).
Za mało badań profilaktycznych.
Za dużo kupujemy jedzenia.
Jemy za dużo.
Za dużo również wyrzucamy jedzenia.
Nie pochylamy się nad sobą. Nie reagujemy na sygnały, które daje nam ciało. W tym czasie, nasz organizm stara się sprostać naszym oczekiwaniom.
Źle odżywiony i odwodniony robi wszytko, by dorównać naszej głupocie.
Do czasu.
Do chwili, gdy nie może już więcej z siebie dać. Potrzebuje naszej pomocy. Tego, byśmy się zatrzymali. Pomyśleli. Zastąpili to co złe, dobrym.

No, ale my... My jesteśmy sprytniejsi:)

Nie jesteśmy świadomi nawet swojego oddechu. Próbujemy dopasować się do mody i oczekiwań.
Retuszujemy swoje życie, by się wpasować.
By dobrze 'wyglądać' - dla innych, w pracy, na fecebooku czy instagramie.
To nam dziwnym trafem wystarcza?
Wcale nie! Tylko boimy się prawdy o sobie. Boimy się być sobą.

Możemy być przecież każdym. A jest w czym wybierać!
Możesz być fit - Twoje życie pochłonie trening i selekcja jedzenia. To na czym zależy Ci najbardziej - to wieczna młodość, zgrabna sylwetka i trzymanie masy.
Możesz marginalizować kwestie zdrowia. Myślisz sobie - na coś trzeba umrzeć. Więc korzystasz. W kinie popcorn, grill wieczorem, piwko i błogie lenistwo. Nie wiesz nawet na czym Ci zależy.
Możesz być jak wiatr. Nie ogarniasz życia. Tyle w temacie.

Czytasz i oglądasz, to co wszyscy Tobie podobni. Nawet Twoje myśli nie są Twoje.

W każdym z wyborów pozostajemy zbyt zajęci, by dotrzeć do siebie.
Zbyt zajęci. Zbyt nieuważni.
Zbyt brak nam czasu.
Ale...Możemy pójść na skróty. Idealnie! Tak dieta cud!
Skoro można wykluczyć (i tu dowolnie w zależności od modowych trendów) węglowodany, albo tłuszcze, albo dowalić sobie białek i szybko schudnąć, TO DLACZEGO NIE?

Dlaczego koniecznie, kiedy możemy mieć wszystko, chcemy nie mieć niczego?

Dlaczego uznajemy, że nasz organizm zasłużył na brak lub nadmiar węglowodanów, tłuszczy czy białek?
Zanim sięgniesz po kolejną dietę cud...
Usiądź, wyrównaj oddech i zastanów się.
Z czego składa się Twój świat?
Czego jest " za dużo", a czego "za mało".
Za dużo pracy?
Za mało snu?
Za dużo siedzenia na tyłku?
Za mało ruchu?
Za dużo tabletek na ból głowy?
Za mało badań profilaktycznych?
Za dużo kupujesz jedzenia?
Jesz za dużo?
Za dużo wyrzucasz jedzenia?
Masz przyjaciół?
Czytasz ksiażki?
Masz hobby?
Pomogłeś komuś?
Kiedy chodziłeś boso po trawie?
Kiedy...?

POKOCHAJ LATEM GAZPACHO

Kiedy, jak nie latem? To miłość pełna energii, promieni słońca i radości.
To hiszpańska "wodzionka" rodem z Andaluzji. I tak jak śląska "wodzionka" jest najprostszym daniem na świecie! Nie wymaga gotowania:) Pychota w 10 minut! Danie idealne na upały: nasyci, orzeźwi, odżywi.
Dostarczasz sobie silnych przeciwutleniaczy (np. likopenu z pomidorów), obniżasz ciśnienie krwi, bo danie to jest bogate w potas, wspierasz swoje serce. Dzięki błonnikowi regulujesz pracę jelit. Zwróć uwagę na potężną dawkę witamin i składników mineralnych, bez których Twoje ciało choruje.

Co potrzebujesz? Niewiele:)
  • 3 pomidory
  • 1 paprykę
  • 3 ogórki zielone (najlepiej gruntowe)
  • czosnek 3-4 ząbki 
  • opcjonalnie cebulę
  • 2 kromki chleba
  • oliwę z oliwek lub olej rzepakowy (2 łyżki)
  • mikser i  trochę wody
Chleb rękoma poszarp na mniejsze kawałki, połącz z wyciśniętym czosnkiem i oliwą, tak by chleb nabrał wilgotności i aromatu.
Warzywa pobierz ze skórki, paprykę pozbaw nasionek. Pokrój i wrzuć do miksera. Zblenduj na gładka masę dodając trochę wody. Dodaj masę z chleba. Ponownie zblenduj. Przypraw solą, pieprzem, bazylią do smaku. Wody też dolej tyle, by otrzymać konsystencje zupy kremu. 
Dobrze przed podaniem schłodzić gazpacho w lodówce. 
Warto też przed podaniem posypać grzankami i drobno pokrojonym zielonym ogórkiem.

Smacznego!


HASHIMOTO JEST KOBIETĄ!

 Najczęściej jesteś kobietą lub dziewczynką. Choć coraz częściej chorują mężczyźni i chłopcy. Szukasz pomocy, bo czujesz, że coś z Tobą jest nie tak.
Śpisz 8 godzin i wstajesz zmęczona. Jesteś w złej formie przez cały dzień. Nic Ci się nie chce. Jesteś płaczliwa, może nawet histeryczna. A przecież nigdy, NIGDY, taka nie byłaś... Masz takie spadki nastrojów, że zastanawiasz się, czy może masz depresję?
Oglądasz wieczorem telewizję, świetną komedię i nie wiadomo dlaczego czujesz, jak Twoje serce zamienia się w nerwowego motyla. Niepokojąco uderza tak mocno, że czujesz je w gardle.
W Twojej szafie jest coraz więcej ciepłych szali, rękawiczek, swetrów. Ciągle jest Ci zimno.
W nocy znowu się spociłaś jak bóbr.
No i to przybieranie na masie ciała... Martwią Cię też ostatnio słabe, wypadające włosy i łamiące się paznokcie. Skóra też nieco zrogowaciała, oglądasz zwłaszcza swoje kolana i łokcie. No i dlaczego rwą Cię stawy?
Często już byłaś u lekarza. I to u niejednego! Kardiolog, neurolog, ortopeda, a może i u psychiatry... Szukasz pomocy, bo czujesz, że coś z Tobą jest nie tak.

Jeszcze nie wiesz, że te objawy, bardzo nieswoiste mogą być objawem stanu zapalnego Twojej tarczycy.
A dokładniej, to tak właściwie Twoja tarczyca została zaatakowana przez Twój własny system odpornościowy. https://youtu.be/pIdHDkjL79k
Choroba Hashimoto, to choroba z autoagresji. To choroba, która jest najczęstszą przyczyną niedoczynności tarczycy. Autoagresja - co to znaczy?
Twój organizm atakuje jeden ze swoich narządów - w Twoim przypadku obiektem ataku jest Twoja tarczyca.
Tak, Twoja tarczyca, która ma wpływ niemalże na wszystkie układy Twojego ciała. Dzięki hormonom tarczycy efektywnie działają układ pokarmowy, układ nerwowy, układ krążenia, układ kostny.
Kiedy tarczyca choruje, choruje cały Twój organizm. Niedobory hormonów tarczycy, przewlekły stan zapalny uniemożliwiają Ci normalne funkcjonowanie. Pojawia się nadwaga, otyłość, często kłopoty z cholesterolem, insulinooporność, nie możesz zajść w ciążę, masz nieregularne miesiączki.

Zadajesz sobie pytanie: co jest powodem?

 No, niestety odpowiedź nie jest taka oczywista. Podobnie jak fakt, że do postawienia właściwej diagnozy upływa ciągle zbyt wiele czasu.
A chorujących, takich jak Ty stale przybywa.
Badania wskazują, że (tylko) na 20% zachorowań mają wpływ czynniki genetyczne. Pozostałe (aż) 80% to czynniki środowiskowe. Co jesz? Jaki styl życia prowadzisz? Czy często dotykają Cie infekcje wirusowe i bakteryjne? Czy towarzyszy Ci przewlekły stres?
Czy czasem nie cierpisz na nadmiar lub niedobór jodu?
Twoja tarczyca nie lubi zwłaszcza niedoboru witaminy D, B12, selenu, cynku. Generalnie nie lubi niedoborów witamin i składników mineralnych.

No i Twój system odpornościowy, który tak zwariował, a którego siła pochodzi z Twoich jelit. Normalnie powinno być tak, że Twój układ odpornościowy potrafi rozstrzygnąć, czy w Twoim organizmie jest Obcy (i zaatakować), czy też Swój
(i zaniechać działania).

Niestety, w Twoim przypadku te mechanizmy zawodzą i tracisz tolerancję nie tylko na własne tkanki (pojawia się choroba z autoagresji), ale i na pokarmy.

Czy możesz coś zrobić? Tak!

 Zrób badania krwi: podstawowe plus bezwzględnie pełen panel tarczycowy, lipidowy, próby wątrobowe, glukozę na czczo. Duży odsetek chorych na Hashimoto jest zarażonych bakterią Helicobacter pyroli. Może warto sprawdzić i to?
 Jeśli już jesteś tą dziewczyną, kobietą, która  ma zdiagnozowaną chorobę Hashimoto koniecznie zadbaj o prawidłową masę ciała, o aktywność fizyczną (ale nie taką na maksa i wieczorem, bo poziom kortyzolu również musisz mieć na uwadze), także pomyśl o tym, co jesz i pijesz.
Monitoruj poziom witamin i składników mineralnych. Zrób badania i uzupełnij niedobory.

Żywienie ma znaczenie.
  • Jedz regularnie. 
  • Unikaj jak ognia przetworzonego jedzenia. 
  • Czytaj etykiety. 
  • Staraj się unikać pokarmów wędzonych, w puszkach i w plastikowych opakowaniach.
  • Sprawdź swoją wrażliwość na potencjalne alergeny - gluten i laktozę. 
  • Pod okiem specjalisty zadbaj o podaż przeciwzapalnych Omega 3 w diecie i odpowiednie pH żołądka (jeśli dokucza Ci zgaga i refluks). 
  • Nie dla Ciebie jest soja, nadmiar fluoru (sprawdź jaką wodę pijesz, ogranicz czarną mocną herbatę do minimum i kup sobie pastę bez fluoru). 
  • Gotując 'krzyżówki' np. brokuł nie przykrywaj garnka pokrywką. Niech związki. które podrażniają tarczycę maja szansę się ulotnić. No i nie przesadzaj z ilościami tych brokuł:)))

Nie będzie prosto. Ale może być całkiem przyjemnie:) Masz dużą szansę na uspokojenie układu odpornościowego, wyciszenie stanu zapalnego i na poprawę swojego zdrowia.
Warto!
Nie zapominaj, że najważniejsza jest prawidłowa diagnostyka, w zależności od etapu choroby konieczne jest przyjmowanie leków.

WŁAŚCIWOŚCI KISZONEK.

Jestem bez wątpienia miłośniczką kiszonek (kiszenia), mlecznych napoi fermentowanych (maślanki, kefiru).  I bez wątpienia produkty te powinny znaleźć się na naszych talerzach.
O zaletach naturalnych probiotyków pisałam już nie raz, niemniej powtórzę:

  1. bogactwo witamin i składników mineralnych
  2. działanie przeciwzapalne
  3. regulowanie składu mikrobioty jelitowej
  4. poprawa trawienia
  5. usuwanie toksyn z organizmu
  6. niższa kaloryczność, mniej cukrów, dużo błonnika to wsparcie dla osób odchudzających się
  7. acetylocholina powstała w wyniku fermentacji wspiera układ krążenia
Tak więc kiśmy, ile się da:)


Niemniej są sytuację , w których nie wystarczy wspieranie naszej odporności probiotykami pochodzenia roślinnego czy zwierzęcego. Bardzo często, by uzyskać efekty terapeutyczne konieczne jest zastosowanie probiotykoterapii szczepami  bakterii pochodzenia ludzkiego ( a nie roślinnego czy zwierzęcego).
Takie probiotyki możemy bezpiecznie zakupić w aptece.
Warto również pamiętać, że probiotykoterapia powinna odbywać się po konsultacji z lekarzem lub profesjonalnym dietetykiem. https://youtu.be/3z5-wZQI8Fg

Temat wpływu bakterii probiotycznych na nasz organizm pozostaje nadal niezbadany i na dzień dzisiejszy możemy śmiało powiedzieć, że niewiele mamy do powiedzenia:)
W celu poprawy zdrowia, w przypadku konkretnych chorób należy stosować konkretny (a nie jaki bądź) szczep bakteryjny.

Na zdrowie!

TOBIE TEŻ PODNOSI SIĘ CIŚNIENIE?

 "Aż mi skoczyło ciśnienie!" Ile razy, w różnych sytuacjach tak mówimy. I to normalne. Ciśnienie skurczowe samo w sobie może nam skoczyć (o 30 mmHG), tylko dlatego, że denerwujemy się przed samym jego pomiarem.
Ciśnienie nie jest statyczne i może zmieniać się w ciągu dnia. Dla nas samych jest istotnym, by to ciśnienie sobie mierzyć. Im jesteśmy starsi, tym ten pomiar jest ważniejszy.
Na dzień dzisiejszy norma to 130/80 mmHG.

Nadciśnienie niekontrolowane i lekceważone, to zabójca na wolności. Tak, tak kochani żartów nie ma. 
Jak możemy sobie pomóc? Co zrobić, kiedy zbyt często skacze Ci ciśnienie? 
Po pierwsze....
Unormuj masę ciała. Utrata kilogramów naturalnie obniży ciśnienie.
Po drugie...
Ruszaj się każdego dnia - marsze , rower, spacery. Nie jedź autem - idź pieszo. Wyjdź z psem na dłuższy spacer. Maszeruj po schodach zamiast jechać windą.
Po trzecie...
Przyjrzyj się swojej diecie. Ile jesz? Ile pijesz wody? Czy masz w domu warzywa i owoce bogate w potas?  Ile jesz mięsa? Jakiego? Smażysz czy gotujesz? Jesz słodycze i przetworzone produkty? 
Ile używasz cukru? Kiedy ostatnie zjadłeś jabłko ? Pijesz sok z buraka? Ile używasz soli?
Po czwarte...
Nie nadużywaj leków. Popularny ibuprofen też podwyższa Ci ciśnienie. Nie pal papierosów i z alkoholu korzystaj z rozwagą.
Po piąte...
Jeśli nie wiesz, co to glutaminian sodu, olej palmowy,  skrobia modyfikowana - pora sie dowiedzieć.
Po szóste...
Wysypiaj się. Czytaj książki i zadbaj o relaks.
Po siódme...
Nie może zabraknąć  Ci ani magnezu, ani wapnia, ani witaminy D. Generalnie nie stać Cię na niedobory:)
Po ósme...
Jak już  ogarniesz to warto zjeść truskawki i kostkę gorzkiej czekolady -  to zestaw naturalnie obniżający ciśnienie krwi. I jaki smaczny!
Możesz nic nie zmieniać i sięgnąć od razu po tabletki.
Lub...
Wprowadzić kilka naturalnych  zmian. To pomoże unormować ciśnienie krwi.  Oddali ryzyko choroby, zawału, udaru. 
Przy okazji zyskasz energię i  lepsze samopoczucie.
I jak mawiają Ci, którzy podejmują walkę: Żyć się chce!








OGRYZKOWE LOVE

Tak, tak . Ogryzek ma swoje tajemnice. Już od dziecka wydłubuję z ogryzka pestki i zgryzam je. Mam w tym jakąś przyjemność.  Mam nadzieję, że nie ja jedna:)
Pestki to ciekawy temat i warto się nad nim choć na chwilę pochylić.
Otóż mają spory potencjał:
  1. pestki jabłek - dostarczą Ci jodu i wit." B17 "amigdaliny 
  2. pestki dyni - to dla Ciebie źródło takich składników mineralnych jak: wapń, żelazo, fosfor,magnez. To również lecytyna, omega -3, świetne do walce z pasożytami (te pestki przechowuj w lodówce)
  3. pestka awokado -  po wysuszeniu i starciu dostarczy Ci błonnika i antyoksydantów
  4. pestki winogron - one będą Twoim wsparciem przy obniżaniu ciśnienia i poziomu cukru we krwi, mają działanie przeciwbakteryjne i przeciwzapalne
  5. pestki arbuza -  zawierają m.in. potas, żelazo i wapń 
Może warto więc od czasu do czasu zrezygnować z winogron bezpestkowych na rzecz tych z pestkami? Może. 
Może warto nie wyrzucać pestki z awokado i potraktować ją jako naturalne źródło błonnika w walce z zaparciami? Może to będzie dla Ciebie lepsze rozwiązanie niż herbatka przeczyszczająca, która na dłuższą metę nie służy Twoim jelitom? Może.
Ty decydujesz.
Wracając do mojego ogryzka...
Zauważyliście, że wit." B17" zapisuję w cudzysłowiu? Bo tak naprawdę, to nie jest witamina.  Jej badacz Ernst Krebs, usiłował nadać jej miano witaminy, by mogła być suplementem diety, a nie środkiem farmaceutycznym.
Przypisywanie amigdalinie właściwości przeciwnowotworowych podlega ciągłej weryfikacji. I są badania, które wskazują na antykancerogenne działanie amigdaliny, choć w przypadku różnych nowotworów działanie amigdaliny jest zróżnicowane.
Na pewno amigdalina to bardzo ciekawy związek pochodzenia naturalnego, który potencjalnie może być elementem profilaktyki przeciwnowotworowej. Niemniej badania trwają i nadal pozostaje naukowcom wiele do wyjaśnienia w tej kwestii.
Za co trzymam kciuki wyjadając pestki :)))


SEZON NA GOŁE STOPY UWAŻAM ZA OTWARTY!

Jeszcze trochę nas postraszą niskie temperatury, ale to już ostatnie takie chłody. I?
I rozpoczyna się sezon GOŁYCH STÓP.

Nie wyobrażam sobie, że nie skorzystasz z tego zupełnie darmowego, dostępnego (nawet jeśli nie masz domu z ogródkiem) sposobu na poprawę swojego zdrowia.
Tak! Na poprawę zdrowia.
Zauważ, że niemalże cały czas nasze stopy są zamknięte w butach.
Często, gęsto z różnych przyczyn nie jest to but wygodny (choć nie tylko wysoki obcas, ale i płaska japonka nie służy stopie).
W stopie znajdują się ok. 72 000 zakończeń nerwowych. To poważna sprawa.
Chodzenie boso, to świetny sposób na pobudzenie pracy narządów i wspieranie wielu funkcji organizmu.
To wsparcie układu odpornościowego. Zmiana temperatur podłoża - chłodna trawa, ciepły piach, zimna woda - to kapitalna stymulacja immunologiczna. Warto pozwolić zwłaszcza dzieciom na taką swobodę. Będzie mniej katarków i przeziębień jesienią i zimą:) a i wad postawy mniej.
Te zmiany temperatur powodują także kurczenie i rozszerzanie się naczyń krwionośnych, a to poprawia nam krążenie.
Chodząc bosą stopą korygujesz postawę kręgosłupa i poprawiasz jego kondycję.
Pamiętaj też , że wszystko jest energią. Chodzenie bosymi stopami po trawie, piasku nie tylko Cię zrelaksuje, ale obniży poziom stresu i pozwali na energetyczny kontakt z matka ziemią. Otrzymasz w prezencie przypływ dobrej energii.
Pewnie jest jeszcze sporo powodów, dla których warto zwłaszcza teraz wiosna i latem uwolnić stopy:)
Każdy może tego doświadczyć na własnej skórze. Wystarczy spróbować i  powtarzać zawsze wtedy, kiedy nadarzy się okazja.
Ja już się cieszę:)
Tym bardziej, że staram się wspierać mój kręgosłup, kolana i stopy, które ze względu na odziedziczone haluksy uwielbiają wolność i zielona trawkę!
Tak więc, namawiam Cię bardzo. Uwolnij stopy na wiosnę!


POKOCHAJ AWOKADO

Awokado to bardzo zdrowy owoc, który w przeciwieństwie do innych zamaist cukrów zawiera zdrowe tłuszcze. Jest taki maślany, że spokojnie zastępuje masło.
Przepis na awokadowe masełko:
1 dojrzałe , miekkie awokado
2-3 ząbki czosnku
szczypta soli himalajskiej do smaku
Awokado rozgnieć widelcem na gładką masę (możesz też zblendować). Dodaj wyciśnięty czosnek przypraw solą do smku. I gotowe!
Awokado zawiera sporo błonnika iwitamin w tym m.in. E (wit.młodości), C, A, K, B9(kwas foliowy) i minerały (m.in. potas i wapń).
Jest naturalnym źródłem glutationu, który wspiera regenerację wątroby oraz naszą odporność.


2018-11-09-14-46-38-318jpg

SYROP Z CZOSNKU - JAK ZROBIĆ?

Jesień idzie nie ma na to rady...
O właściwościach czosnku, cytryny, miodu, wody  opowiadałam i pisałam już nie raz.
Dziś zapraszam każdego do zrobienia z tych wszystkich składników syropu - prawdziwej torpedy w walce z wirusami i bakteriami.
Co potrzebujemy?
  • główka czosnku
  • sok z całej cytryny
  • 4-5 łyżek miodu
  • 1 szklanka, chłodnej, przegotowanej wody
Składniki blendujemy (najlepiej najpierw czosnek z odrobina wody i soku z cytryny). Pózniej łączymy wszystkie składniki. Miksturę przelewamy do butelki i zakręcamy. 
Pozostawiamy na 2 dni w zacienionym, suchym miejscu. Po tym czasie przelewamy syrop przez gazę do czystej butelki. Zakręcamy syrop. I trzymamy w lodówce.
Profilaktycznie każdy może pić 1 łyżeczkę syropu dziennie. Tym bardziej, że tak przygotowany syrop nie pozostawia zapachu czosnku w ustach.
Przy przeziębieniu, bólu gardła lepiej wypić w ciagu dnia 2 łyżeczki syropu.




20180924_131332jpg

Dlaczego w jabłku nie znajdziesz robaka? Czyli chemia w żywności.

Nie ma dobrego jedzenia. To fakt. Faktem jest również, że możemy spośród tego co dostepne wybierać to, co dla nas jest najlepsze.
Warzywa i owoce to kluczowa dla naszego zdrowia grupa produktów. 
Niestety  ich produkcja, by była maksymalnie wydajna została oparta na chemii.
Zużycie pestycydów i sztucznych nawozów w Polsce wzrasta z roku na rok, co jest sprzeczne z polityką prowadzoną przez Unię Europejską. Bezpośrednimi konsumentami tychże śmiertelnych związków jesteśmy my - klienci sklepów.
Warzywa i  owoce nie muszą już wytwarzać naturalnych mechanizmów obronnych przed szkodliwymi mikroorganizmami, bo człowiek zaburzając ekosystem wprowadził do produkcji substancje chemiczne, w tym na masową skalę pestycydy.
Obecnie nadużywane i wszechobecne.
Niektóre z pestycydów stanowią istotne zagrożenie dla naszego życia i zdrowia.

Mycie warzyw i owoców to konieczność. Już samo mycie pod bieżącą wodą w zależności od rodzaju warzywa czy owocu , oraz rodzaju pestycydów pozwala na oczyszczenie skórki średnio z 20% skutecznością redukcji pestycydu.
Chcesz uzyskać więcej?
Po powrocie z zakupów warzywno owocowych zastosuj kąpiele o różnym ph.
  1. pierwszy krok to kąpiel kwaśna (ocet jabłkowy na 1l wody i ok. 120ml) , kwasek cytrynowy 1l wody : 1 łyżka) w tym etapie kilkuminutowym pozbędziesz się większości szkodliwych bakterii
  2. drugi krok to kąpiel alkaliczna min.3 min - najlepiej zastosować sodę oczyszczoną (1 litr wody: 1 łyżka sody) - doprowadzamy w tej kąpieli do reakcji hydrolizy pestycydów. Woda może zmienić barwę i przejrzystość. 
  3. trzeci krok to wypłukanie produktów pod bieżącym strumieniem czystej wody, osuszenie.
Kochani badania nie pozostawiają cienia wątliwości:
Jedzenie warzyw i owoców bez ich mycia szkodzi naszemu zdrowiu.

Warzywa i owoce powinny pełnić kluczową rolę w naszej diecie.

TAK WIĘC:

Zadbaj o zdrowie swoich najbliższych, w tym dzieci i wypracuj nawyk mycia warzyw i owoców.
Pestycydy odpowiadają za zachorowania na nowotwory, maja wpływ na ośrodkowy układ nerwowy, osłabiają m.in. tarczycę , wątrobę i trzustkę.
Nie masz czasu na wodne kąpiele warzyw i owoców? Poświęć choć minutę swojego czasu i umyj je w ciepłej wodzie. To Ci wyjdzie na zdrowie!

-EDYSK_2-artykuly_nowe7-154971116jpg


Ząbek czosnku trzeba zmiażdżyć!

Chcesz zadbać o swoje serce, obniżyć cisnienie krwi, poziom trójglicerydów i cholesterolu?
Używaj w swojej kuchni czosnku.
To fantastyczny , naturalny antybiotyk ,który wzbogaci smak i aromat niemal każdego  dania.


Warto jednak wiedzieć, że
aby czosnek mógł oddać nam swoje prozdrowotne wartości musi zostać przez nas rozdrobniony (zmiażdźony), im bardziej tym lepiej.
Więc dobrym pomysłem jest używanie wyciskarki do czosnku. 

To własnie czosnkowi naukowcy przypisali właściwości przeciwbakteryjne i przeciwutleniające oraz potwierdzili jego skutecznośc w spieraniu leczenia chorób układu krążenia.
Czosnek to bogactwo witamin ( zwłaszcza wit C) , potasu, żelaza, fosforu i cynku.
Zawiera wolne enzymy, aminokwasy, wodę , trochę białka, flawonoidy, fitosterole. W sumie ponad 100 czynnych chemicznie substancji.
Za charakterystyczny zapach i smak czosnku odpowiadaja organiczne związki siarki.
Czosnek działa na bakterie zarówno Gram dodatnie jak i Gram ujemne.
Jest pomocny w zakażeniach Helikobacter pyrolii. Bakterii, która powoduje stany zapalne żołądka, wrzody i w konsekwencji nowotwór tego narządu.


Czosnek wykazuje również właściwości przeciwgrzybycze i przeciwpasożytnicze. Jego składniki zapobiegają agregacji płytek krwi, działają przeciwmiażdżycowo i przeciwzapalnie.

Ogrzewanie czosnku w wysokiej temperaturze powoduje straty w jego właściwościach  przeciwdrobnoustrojowych. Tak więc dodawaj zmiażdżony ząbek czosnku do letniego,  a nie do gorącego mleka. Podobnie postępuj z miodem , by nie redukować jego prozdrowotnych właściwości.



2018-06-28-17-17-38-020jpg

Pleśnie w Twojej kuchni.

Pleśnie (grzyby) - to jedne z najbardziej powszechnych i  toksycznych substancji. Pojawiają się w powietrzu, w naszym domu (np. na ścianach, czy w łazienkach) oraz na jedzeniu.
Pleśnie są z nami od zawsze.

Wszystko, co ma pochodzenie roślinne lub zwierzęce może spleśnieć. To naturalny proces biodegradacji.
Większość pleśni w naszym klimacie nie jest dla nas bardzo groźna. Niemniej wiele z nich wydziela szkodliwe mykotoksyny, które mogą wywoływać m.in. reakcje alergiczne , choroby układu odechowego, ośrodkowego układu nerwowego. To właśnie pleśnie działają obciążająco na naszą wątrobę i mogą wywoływać choroby tego ważnego dla nas organu.

Pleśnie mogą pojawić się niemalże na każdym produkcie spożywczym: świeżych warzywach i owocach, produktach suszonych, płatkach zbożowych, w orzeszkach, chlebie. Jeśli więc na produkcie zauważysz pleśń wyrzuć całe opakowanie. Odkrojenie pleśni niewiele daje, bo toksyny mogły już dawno zainfekować całość ziemniaka, jabłka , słoiczka z dżemem itd.
I pamiętaj: gotowanie niszczy pleśń, ale nie jej toksyczność. Toksyn pleśniowych nie zabija również wysoka temperatura.

Stąd też:
  1. Staraj się nie kupować produktów przetworzonych i swoje posiłki przygotuj ze świeżych produktów w domu.
  2. Od czasu do czasu zrób solidny przegląd żywności w swojej kuchni. Zajrzyj do każdego słoika i opakowania.
  3. Kupuj chleb w małej piekarni i najlepiej ten na zakwasie - bakterie kwasu mlekowego eliminują toksyny pleśniowe.
  4. Nie przechowuj warzyw i owoców w workach foliowych (również w lodówce), bo to one tworzą właściwy mikroklimat do rozwoju pleśni.
  5. Nakrywaj jedzenie - by zarodki grzybów nie dostały się do Twojego jedzenia z powietrza.
  6. Zjadaj resztki w ciągu 2 dni.
  7. To, co szybko się psuje przechowuj w pojemnikach do żywności w lodówce lub zamarażaj.

Częstym objawem skażenia pleśnią jest spadek odporności i objawy przeziębienia. Warto wtedy pomysleć o dodatkowej podaży witaminy C.

Najlepiej więc unikać spożywania pleśni i dbać o zdrowie naszych jelit. To w nich bytują 'dobre' bakterie, które wspierają Twój organizm w walce z niejednym groźnym przeciwnikiem, w tym róznież w walce z grzybami.

dietetyk tychyjpghttps://www.facebook.com/dietetyktychy/

Dr Google

Dr Google najlepiej zarabiający lekarz wszystkich specjalizacji.
Przyjmuje swoich pacjentów na całym świecie. Jego gabinet jest otwarty 24 godziny na dobę.
W tym gabinecie możesz spędzić dowolną ilość czasu. Nie tak jak u lekarza pierwszego kontaktu w ramach NFZ.
Dr Google nie potrzebuje Twoich wyników badań. Wcale nie potrzebuje informacji o Tobie.
Ty zadajesz pytanie a on odpowiada. Ty decydujesz, którą z fantastycznych propozycji wybierzesz.
A jak chcesz schudnąć to...
Dr Google ma kilka ofert expres (te są najbardziej pożądane):
  • pij to zioło przez 14 dni
  • przyklej ten plaster i chudnij (i tu zdjęcie grubej Pani i tej samej szczupłej po ;zażyciu; plastra).
  • dieta 1000 kcal on line - kompletnie niefizjologiczna
  • błonnik za 100 zł
  • mikstury, które wystarczy połknąć każdego dnia i chudnąć

Za wszystko rzecz jasna musisz zapłacić. Za darmo umarło:)
Czasem Dr Google wypuści wabik w postaci rabatu, czy darmowej próbki.
Diety cud obiecują 5kg  spadek masy ciała w ciagu jednego tygodnia. Wow!
Prawie za każdą dietą cud stoi jakaś znana lub mniej znana postać. To podnosi wiarygodność.


Jesteśmy gotowi oddać najwyższą z posiadanych przez nas wartości, SWOJE ZDROWIE
w ręce Dr Google. Dlaczego?
Bo Dr Google zna nasze słabości.
Bo on, o nic nie pyta. Nie będzie Cię sprawdzał? Ile jesz warzyw i owoców? Ile wypijasz wody?
Czy jesteś w stresie?
Czy Twój smutek i zmiany nastroju to norma, czy raczej brak witamin i minerałów?

Dr Google to nie obchodzi!
On wie , że wrócisz do niego z kolejnymi pytaniami:
Co robić Doktorze z efektem jo-jo?
Wypadaja mi włosy - co robic?
Dlaczego nie chudnę, choć nie jem glutenu?
Dlaczego tyję mimo diety?
itd.
Niekończąca się spirala zależności od coraz głubszych podpowiedzi Doktorka.

Czy istnieje dieta cud? W wirtualnym świecie TAK!
Zapytaj Dr Google: jak szybko schudnąć?
Uderz w stół ,a nożyce się odezwą.

Dr Google ma zawsze dla Wszystkich receptę na wszystko.
Tylko , czy chcesz być każdym?
Zastanów się dobrze, czy zależy Ci na cudzie czy na zdrowiu?

Jesteś zdrowy? 
W racjonalnym odżywianiu funkcjonują proste zasady. To one stanowią profilaktykę. Trzeba się ich nauczyć i stosować. Dodać aktywność fizyczną i przyjaciół. I to jest szansa na zdrowe i długie życie. To wymaga od Ciebie konsekwencji, świadomości i pracy u podstaw. Czasem potrzebne jest wsparcie specjalisty. Ale warto!

Już jesteś chory?
W odżywianu podczas choroby , a otyłość również jest chorobą (matką ponad 80 chorób dietozależnych), konieczne jest wykonanie badań, pogłębiony wywiad żywieniowowy i kontakt ze specjalistą.
I znowu Ty się musisz zaangażować. Ale warto!

Masz zdrowie - Masz wszystko.

https://www.facebook.com/dietetyktychy/



 

2018-06-28-16-14-15-850jpg

Sezon na kleszcze!

Czy wiesz, że ilość  zachorowań  na boreliozę stale rośnie?

Wracając z lasu, spaceru po łące pamiętaj by przejrzeć odzież. Może też warto wziąć prysznic. Czy wiesz, że bakteria borrelii to krętek, który dość szybko ucieka z krwi do komórek naszego ciała i tam rozpoczyna dzieło destrukcji naszego organizmu dając szereg nieswoistych objawów chorobowych, czasem nawet po kilku latach od ukąszenia.

Chcesz wiedzieć więcej?
Zapraszam do obejrzenia filmu.


http://https://youtu.be/NhJwJkUrfJo

asdadasdasd