Wróć do bloga

SKARBY LASU - SYROP Z PĘDÓW SOSNY

Początek maja to bardzo dobry czas, by pomyśleć o przygotowaniu naturalnego źródła odporności, czyli syropu z młodych pędów sosny.
Niemniej koniecznie (jeśli zamierzasz zbierać młode pędy w lesie) musisz pamiętać o kilku ważnych zasadach:
  1. Nigdy nie zrywaj pędów szczytowych - tylko boczne! I pamiętaj by zbierać młode pędy z wielu drzew. Tak by, żadna z sosenek nie pozostała 'ogołocona'.
  2. Brązowe łuski wokół pędów się kleją (to olejki eteryczne), tak więc załóż rękawiczki.
  3. Łusek nie zrywaj a pędów nie myj, ani nie płucz. Po przyjściu do domu połóż pędy na godzinę na słońce, tak by ewentualne żyjątka miały czas na ewakuację.
Przygotowanie syropu jest bajecznie proste.

Potrzebujesz słoik - wielkość taka, by zmieścił się Twój zbiór. Przygotuj sobie cukier - 3/4 pojemności słoika oraz 2-3 łyżki wody. Młode pędy układamy naprzemiennie z cukrem, dość mocno ubijając.Ostatnią warstwą powinien być cukier, który polewamy kilkoma łyżkami wody.
Zakręcamy słoik i  pozostawiamy na minimum 3 tygodnie na słonecznym parapecie.
Warto co 2-3 dni otworzyć słoik, dognieść pędy i ponownie pozostawić na słonku.

Jakie właściwości ma syrop z pędów sosny?
Działa przeciwzapalnie, przy bólach gardła, anginie. Łagodzi kaszel.
Zawarte w syropie olejki eteryczne udrażniają drogi oddechowe, co ułatwia oddychanie.
Syrop z młodych pędów sosny zawiera sporo witaminy C, cenne sole mineralne i  węglowodany.

Syrop można pić profilaktycznie, by wzmocnić system odpornościowy. Zwłaszcza wtedy, gdy czujesz, że coś Cię 'bierze'.


MOJA DIETA JEST LEPSZA OD TWOJEJ?

Jeśli chcesz rozmawiać tylko o jedzeniu, bo ono jest najważniejsze, bo chcesz schudnąć, przytyć, poczuć się lepiej, nie mieć wzdęć, chodzić regularnie do toalety, obniżyć poziom cukru we krwi, obniżyć cholesterol, ciśnienie.... to nie czytaj dalej. Szkoda Twojego czasu.

Codziennie trafiam na propozycje szybkich, łatwych do zdobycia przepisów i sposobów na stratę kilku kilogramów, w kilka "chwil". Lekko, łatwo i przyjemnie i na dodatek z GWARANCJĄ osiągnięcia celu.

Wtedy sobie myślę, że skoro to się kupuje, to znaczy, że pewnie działa.

Ale zastanówmy się, czy każdy, kto ma masę ciała w normie jest szczęśliwy, zdrowy, dobrze śpi, nie jest nerwowy, nie ma wzdęć, bóli głowy czy stawów?
No niestety, tak to nie działa. 
Do tego by być zdrowym, dobrze się wysypiać, być uśmiechniętym i bez bólu głowy nie wystarczy mieć 'właściwą' masę ciała. 
W mojej ocenie największym naszym przeciwnikiem w drodze do utrzymania stanu zdrowia, dobrego samopoczucia, witalności i  właściwej masy ciała jest przewlekły (to kluczowe słowo), nieodreagowany stres.
Jak do tego stanu dołożymy przetworzoną żywność, nadmiar cukru, niewiele wody i brak aktywności fizycznej żadna dieta cud nie pomoże.
A sam stres?
Stres trwający krótko w reakcji na zadanie do wykonania jest ok. Mobilizuje i daje energię do 'walki'.
Niestety większość z nas każdego dnia musi sobie poradzić z nadmiarem bodźców, nadmiarem obowiązków i brakiem czasu.  W skutek czego latami, od rana do późnej nocy jesteśmy  w stanie przewlekłego stresu, który ma wpływ w pierwszej kolejności na prace jelit i układ trawienny.
Ma negatywny wpływ na naszą odporność. Nasz układ immunologiczny jest w ciągłej gotowości do obrony. Ta ciągła gotowość do obrony, czyli ciągły stan zapalny, powoduje finalnie przewlekłe zapalenia, skutkiem których mogą być (i są coraz częściej) choroby autoimmunologiczne w tym alergie, choroby zwyrodnieniowe, zawały i jak wskazują badania nowotwory.
To m.in. przewlekły stres zaburza gospodarkę hormonalną, która może spowodować kompletne rozregulowanie naszego organizmu.
Potrzebujemy serotoniny (hormonu szczęścia), tak samo jak kortyzolu (hormonu stresu). Jedno bez drugiego nie może się obyć.
W życiu liczy się równowaga, a przynajmniej dążenie do niej.
Nie jesteśmy do siebie aż tak podobni, by wszystkim służyła jedna dieta. Ta najlepsza!
Ale wszyscy (bez względu na wyznanie diety) potrzebujemy snu, sposobu na redukcję stresu, aktywności fizycznej, przyjaźni i życzliwości.  Powodzenia!












CO Z TYM MLEKIEM?

Mleko - pij będziesz wielki, czy raczej nie pij, bo mleko nie jest zdrowe?
Od wielu lat to dylemat godny jaja kurzego. Bo i jajo nie ma łatwo:) Raz naukowcy twierdzą, że to samo zdrowie innym razem i mleko i jajo, okazują się być produktami zakazanymi lub przynajmniej limitowanymi w naszej diecie.
Hipokrates twierdził, że mleko to najdoskonalszy produkt, jaki stworzyła natura. Czy miał rację?
Mleko posiada wysoką wartość odżywczą, witaminy z grupy B, wapń, witaminy A i D.

I właśnie połączenie wapnia i witaminy D powoduje, że mówi się , iż
picie mleka to dobry sposób na wzmocnienie kości. Niemniej dość trudno mówić w tym przypadku o jednoznacznych dowodach naukowych potwierdzających tę tezę.
Oto kilka wiadomości ze świata nauki.
Uniwersytet Harvarda prowadził badania (przez okres lat 12), które nie potwierdziły tej teorii. Uczeni wykazali, że osoby, które wapń pozyskują z produktów mleczarskich, były bardziej podatne na złamania. Dlaczego? Otóż uczeni Ci twierdzą, że regularne zjadanie produktów mleczarskich powoduje wzrost zawartości wapnia we krwi, co powoduje, że organizm dążąc do równowagi wydala nadmiar z moczem, co z kolei w opinii tych uczonych może doprowadzać do osteoporozy i próchnicy.
Zupełnie innego zdania są uczeni ze Szpitala Uniwersyteckiego w Zurychu. Z ich badań wynika, że osoby, które wypijają 4 szklanki mleka dziennie są mniej narażone (o ok. 70%) na złamania kości.

Badań dot. mleka opublikowano w ostatnich kilku latach, kilka tysięcy. I nadal wyniki badań wzajemnie sobie przeczą.
Pod uwagę muszą być brane różne czynniki, które stanowią bardzo ważne zmienne. Na przykład to, że każdy z nas ma prawo na składniki mleka (m.in. na białka) reagować inaczej oraz fakt, że znaczenie ma sposób pozyskiwania mleka.
Skład mleka zależy również od sposobu żywienia i utrzymania zwierząt. Jak pokazują badania mleko krów ekologicznych, czyli tych, które wiedzą jak wygląda pastwisko, to zupełnie inne mleko niż to, które pozyskuje się z hodowli konwencjonalnej. Często taką hodowlę nazywać się powinno nie konwencjonalną a niedopuszczalną. Krowy trzymane w fatalnych warunkach chorują, więc podaje im się zbyt często antybiotyki. 
Jeśli w mleczarni kontrola wykaże środki farmakologiczne  w mleku, cała partia powinna trafić do utylizacji a rolnik od którego przyjechało mleko , powinien mieć czasowo zakaz dostawy produktu. Resztki farmakologiczne w mleku mogą skutkować reakcjami alergicznymi u konsumentów, powodować antybiotykooporność bakterii jelitowych oraz zaburzać równowagę mikroflory jelitowej. Pozostaje nadzieja, że tak się dzieje...
Badania pokazują również, że mleko od szczęśliwych krów ma korzystniejszy skład kwasów tłuszczowych i większe stężenie składników mineralnych i witamin.
Mleko ekologiczne ma większą zawartość kwasu CLA, który wg norweskich uczonych ma działanie przeciwnowotworowe (zwłaszcza dot.raka piersi, jelita grubego).
Ale trudno nie doszukać się badań prosto z Harvardu, które wskazują, że inny składnik mleka - kazeina ma działanie pro nowotworowe (rak jajnika i prostaty).
Dlaczego?
Bo mleka ma być jak najwięcej w krótkim czasie!  Według publikacji Fundacji Viva ,,Mleko - białe kłamstwa’’, 2/3 mleka pozyskuje się od osobników ciężarnych, a 1/3 od krów, które niedawno urodziły, więc każdy łyk spożywanego przez nas mleka zawiera 11 różnych substancji wspomagających wzrost oraz 35 różnych hormonów. Aby pozyskać jak najwięcej mleka, stosuje się ciągłą stymulację wymion, co powoduje, że pozyskuje się tylko biały płyn, którego wartość odżywcza jest znikoma. A dodatkowo w swoim składzie takie mleko posiada także ciałka ropne, wydzielane przy zapaleniu gruczołu mlecznego. W jednym litrze mleka występuje takich ciałek nawet 400 milionów.
Antybiotyki, hormony wzrostu - czy naprawdę karmienie tym  krów, może dać nam zdrowe mleko o jakim myślał Hipokrates? Tracę pewność.

Dodajmy do tego kolejna zmienną. Alergię i nietolerancję na składniki mleka. 

Czym innym jest alergia na białka mleka krowiego, a czym innym nietolerancja laktozy (brak enzymu laktazy). Alergia dotyczy białek, a laktoza jest cukrem. 
Niemniej plaga alergii i nietolerancji pokarmowych powoduje, że coraz większa grupa uczonych poszukuje genezy i przyczyn tych zjawisk.
Wiemy dziś, że zostały określone czynniki, które mogą hamować rozwój alergii pokarmowej.  Tworzenie tolerancji immunologicznej na różne pokarmy, które mogą być alergenami, zależy od okresu życia, w którym włączono je do diety, ale oczywiscie nie tylko. 

Również niedobory witaminowe osłabiają tolerancje immunologiczną np. często alergia na białko mleka mocno koreluje z równoczesnym niedoborem witaminy D.
Może warto więc, by alergik nie miał niedoborów tej witaminy?
Istnieją również badania wskazujące na ogromne znaczenie kondycji jelit w zapobieganiu alergiom pokarmowym. I tu pracę do wykonania mają probiotyki i prebiotyki  (w tym moje ulubione zakwasy buraczane https://youtu.be/576hpXQZjts i wszelkie kiszonki). Mechanizm działania tych czynników ma polegać na przywróceniu równowagi nabłonków jelitowych.

Podsumowując.
To zmiany w sposobie pozyskiwania mleka (hodowla i tania produkcja na szeroka skalę), która ma wpływ na jakość mleka, nasz styl życia i żywienia, niediagnozowane braki witaminowe, kiepskie powietrze i czasem nasze geny powodują , że ten napój bogów już nie jest dla każdego.

Dlatego, od najmłodszych lat warto inwestować w odporność immunologiczną.
Warto sięgać po produkty jak najmniej przetworzone, wspierać dobrą mikrobiotę (nie tylko kiszonkami rzecz jasna, polecam ten filmik https://youtu.be/3z5-wZQI8Fg),  wykonywać badania profilaktyczne, pić wodę, unikać nadmiaru cukru  https://youtu.be/uhD2Ft92u28. Warto również, sprzeciwiać się złym praktykom hodowlanym i produkcyjnym.

A mleko? Mleko nie jest tu niczemu winne:)))



CZY KISZONKA POSTAWI CIĘ NA NOGI?

Jestem bez wątpienia miłośniczką kiszonek (kiszenia), mlecznych napoi fermentowanych (maślanki, kefiru).  I bez wątpienia produkty te powinny znaleźć się na naszych talerzach.
O zaletach naturalnych probiotyków pisałam już nie raz, niemniej powtórzę:

  1. bogactwo witamin i składników mineralnych
  2. działanie przeciwzapalne
  3. regulowanie składu mikrobioty jelitowej
  4. poprawa trawienia
  5. usuwanie toksyn z organizmu
  6. niższa kaloryczność, mniej cukrów, dużo błonnika to wsparcie dla osób odchudzających się
  7. acetylocholina powstała w wyniku fermentacji wspiera układ krążenia
Tak więc kiśmy, ile się da:)


Niemniej są sytuację , w których nie wystarczy wspieranie naszej odporności probiotykami pochodzenia roślinnego czy zwierzęcego. Bardzo często, by uzyskać efekty terapeutyczne konieczne jest zastosowanie probiotykoterapii szczepami  bakterii pochodzenia ludzkiego ( a nie roślinnego czy zwierzęcego).
Takie probiotyki możemy bezpiecznie zakupić w aptece.
Warto również pamiętać, że probiotykoterapia powinna odbywać się po konsultacji z lekarzem lub profesjonalnym dietetykiem. https://youtu.be/3z5-wZQI8Fg

Temat wpływu bakterii probiotycznych na nasz organizm pozostaje nadal niezbadany i na dzień dzisiejszy możemy śmiało powiedzieć, że niewiele mamy do powiedzenia:)
W celu poprawy zdrowia, w przypadku konkretnych chorób należy stosować konkretny (a nie jaki bądź) szczep bakteryjny.

Na zdrowie!

TOBIE TEŻ PODNOSI SIĘ CIŚNIENIE?

 "Aż mi skoczyło ciśnienie!" Ile razy, w różnych sytuacjach tak mówimy. I to normalne. Ciśnienie skurczowe samo w sobie może nam skoczyć (o 30 mmHG), tylko dlatego, że denerwujemy się przed samym jego pomiarem.
Ciśnienie nie jest statyczne i może zmieniać się w ciągu dnia. Dla nas samych jest istotnym, by to ciśnienie sobie mierzyć. Im jesteśmy starsi, tym ten pomiar jest ważniejszy.
Na dzień dzisiejszy norma to 130/80 mmHG.

Nadciśnienie niekontrolowane i lekceważone, to zabójca na wolności. Tak, tak kochani żartów nie ma. 
Jak możemy sobie pomóc? Co zrobić, kiedy zbyt często skacze Ci ciśnienie? 
Po pierwsze....
Unormuj masę ciała. Utrata kilogramów naturalnie obniży ciśnienie.
Po drugie...
Ruszaj się każdego dnia - marsze , rower, spacery. Nie jedz autem - idź pieszo. Wyjdź z psem na dłuższy spacer. Maszeruj po schodach zamiast jechać windą.
Po trzecie...
Przyjrzyj się swojej diecie. Ile jesz? Ile pijesz wody? Czy masz w domu warzywa i owoce bogate w potas?  Ile jesz mięsa? Jakiego? Smażysz czy gotujesz? Jesz słodycze i przetworzone produkty? 
Ile używasz cukru? Kiedy ostatnie zjadłeś jabłko ? Pijesz sok z buraka? Ile używasz soli?
Po czwarte...
Nie nadużywaj leków. Popularny ibuprofen też podwyższa Ci ciśnienie. Nie pal papierosów i z alkoholu korzystaj z rozwagą.
Po piąte...
Jeśli nie wiesz, co to glutaminian sodu, olej palmowy,  skrobia modyfikowana - pora sie dowiedzieć.
Po szóste...
Wysypiaj się. Czytaj książki i zadbaj o relaks.
Po siódme...
Nie może zabraknąć  Ci ani magnezu, ani wapnia, ani witaminy D. Generalnie nie stać Cię na niedobory:)
Po ósme...
Jak już  ogarniesz to warto zjeść truskawki i kostkę gorzkiej czekolady -  to zestaw naturalnie obniżający ciśnienie krwi. I jaki smaczny!
Możesz nic nie zmieniać i sięgnąć od razu po tabletki.
Lub...
Wprowadzić kilka naturalnych  zmian. To pomoże unormować ciśnienie krwi.  Oddali ryzyko choroby, zawału, udaru. 
Przy okazji zyskasz energię i  lepsze samopoczucie.
I jak mawiają Ci, którzy podejmują walkę: Żyć się chce!








OGRYZKOWE LOVE

Tak, tak . Ogryzek ma swoje tajemnice. Już od dziecka wydłubuję z ogryzka pestki i zgryzam je. Mam w tym jakąś przyjemność.  Mam nadzieję, że nie ja jedna:)
Pestki to ciekawy temat i warto się nad nim choć na chwilę pochylić.
Otóż mają spory potencjał:
  1. pestki jabłek - dostarczą Ci jodu i wit." B17 "amigdaliny 
  2. pestki dyni - to dla Ciebie źródło takich składników mineralnych jak: wapń, żelazo, fosfor,magnez. To również lecytyna, omega -3, świetne do walce z pasożytami (te pestki przechowuj w lodówce)
  3. pestka awokado -  po wysuszeniu i starciu dostarczy Ci błonnika i antyoksydantów
  4. pestki winogron - one będą Twoim wsparciem przy obniżaniu ciśnienia i poziomu cukru we krwi, mają działanie przeciwbakteryjne i przeciwzapalne
  5. pestki arbuza -  zawierają m.in. potas, żelazo i wapń 
Może warto więc od czasu do czasu zrezygnować z winogron bezpestkowych na rzecz tych z pestkami? Może. 
Może warto nie wyrzucać pestki z awokado i potraktować ją jako naturalne źródło błonnika w walce z zaparciami? Może to będzie dla Ciebie lepsze rozwiązanie niż herbatka przeczyszczająca, która na dłuższą metę nie służy Twoim jelitom? Może.
Ty decydujesz.
Wracając do mojego ogryzka...
Zauważyliście, że wit." B17" zapisuję w cudzysłowiu? Bo tak naprawdę, to nie jest witamina.  Jej badacz Ernst Krebs, usiłował nadać jej miano witaminy, by mogła być suplementem diety, a nie środkiem farmaceutycznym.
Przypisywanie amigdalinie właściwości przeciwnowotworowych podlega ciągłej weryfikacji. I są badania, które wskazują na antykancerogenne działanie amigdaliny, choć w przypadku różnych nowotworów działanie amigdaliny jest zróżnicowane.
Na pewno amigdalina to bardzo ciekawy związek pochodzenia naturalnego, który potencjalnie może być elementem profilaktyki przeciwnowotworowej. Niemniej badania trwają i nadal pozostaje naukowcom wiele do wyjaśnienia w tej kwestii.
Za co trzymam kciuki wyjadając pestki :)))


SEZON NA GOŁE STOPY UWAŻAM ZA OTWARTY!

Jeszcze trochę nas postraszą niskie temperatury, ale to już ostatnie takie chłody. I?
I rozpoczyna się sezon GOŁYCH STÓP.

Nie wyobrażam sobie, że nie skorzystasz z tego zupełnie darmowego, dostępnego (nawet jeśli nie masz domu z ogródkiem) sposobu na poprawę swojego zdrowia.
Tak! Na poprawę zdrowia.
Zauważ, że niemalże cały czas nasze stopy są zamknięte w butach.
Często, gęsto z różnych przyczyn nie jest to but wygodny (choć nie tylko wysoki obcas, ale i płaska japonka nie służy stopie).
W stopie znajdują się ok. 72 000 zakończeń nerwowych. To poważna sprawa.
Chodzenie boso, to świetny sposób na pobudzenie pracy narządów i wspieranie wielu funkcji organizmu.
To wsparcie układu odpornościowego. Zmiana temperatur podłoża - chłodna trawa, ciepły piach, zimna woda - to kapitalna stymulacja immunologiczna. Warto pozwolić więc naszym dzieciom na taką swobodę. Będzie mniej katarków i przeziębień jesienią i zimą:)
Te zmiany temperatur powodują także kurczenie i rozszerzanie się naczyń krwionośnych, a to poprawia nam krążenie.
Chodząc bosą stopą korygujesz postawę kręgosłupa. 
Pamiętaj też , że wszystko jest energią. Chodzenie bosymi stopami po trawie, piasku nie tylko Cię zrelaksuje, ale obniży poziom stresu i pozwali na energetyczny kontakt z matka ziemią. Otrzymasz w prezencie przypływ dobrej energii.
Pewnie jest jeszcze sporo powodów, dla których warto zwłaszcza teraz wiosna i latem uwolnić stopy:)
Każdy może tego doświadczyć na własnej skórze. Wystarczy spróbować i  powtarzać zawsze wtedy, kiedy nadarzy się okazja.
Ja już się cieszę:)
Tym bardziej, że staram się wspierać mój kręgosłup, kolana i stopy, które ze względu na odziedziczone haluksy uwielbiają wolność i zielona trawkę!
Tak więc, namawiam Cię bardzo. Uwolnij stopy na wiosnę!


Pleśnie w Twojej kuchni.

Pleśnie (grzyby) - to jedne z najbardziej powszechnych i  toksycznych substancji. Pojawiają się w powietrzu, w naszym domu (np. na ścianach, czy w łazienkach) oraz na jedzeniu.
Pleśnie są z nami od zawsze.

Wszystko, co ma pochodzenie roślinne lub zwierzęce może spleśnieć. To naturalny proces biodegradacji.
Większość pleśni w naszym klimacie nie jest dla nas bardzo groźna. Niemniej wiele z nich wydziela szkodliwe mykotoksyny, które mogą wywoływać m.in. reakcje alergiczne , choroby układu odechowego, ośrodkowego układu nerwowego. To właśnie pleśnie działają obciążająco na naszą wątrobę i mogą wywoływać choroby tego ważnego dla nas organu.

Pleśnie mogą pojawić się niemalże na każdym produkcie spożywczym: świeżych warzywach i owocach, produktach suszonych, płatkach zbożowych, w orzeszkach, chlebie. Jeśli więc na produkcie zauważysz pleśń wyrzuć całe opakowanie. Odkrojenie pleśni niewiele daje, bo toksyny mogły już dawno zainfekować całość ziemniaka, jabłka , słoiczka z dżemem itd.
I pamiętaj: gotowanie niszczy pleśń, ale nie jej toksyczność. Toksyn pleśniowych nie zabija również wysoka temperatura.

Stąd też:
  1. Staraj się nie kupować produktów przetworzonych i swoje posiłki przygotuj ze świeżych produktów w domu.
  2. Od czasu do czasu zrób solidny przegląd żywności w swojej kuchni. Zajrzyj do każdego słoika i opakowania.
  3. Kupuj chleb w małej piekarni i najlepiej ten na zakwasie - bakterie kwasu mlekowego eliminują toksyny pleśniowe.
  4. Nie przechowuj warzyw i owoców w workach foliowych (również w lodówce), bo to one tworzą właściwy mikroklimat do rozwoju pleśni.
  5. Nakrywaj jedzenie - by zarodki grzybów nie dostały się do Twojego jedzenia z powietrza.
  6. Zjadaj resztki w ciągu 2 dni.
  7. To, co szybko się psuje przechowuj w pojemnikach do żywności w lodówce lub zamarażaj.

Częstym objawem skażenia pleśnią jest spadek odporności i objawy przeziębienia. Warto wtedy pomysleć o dodatkowej podaży witaminy C.

Najlepiej więc unikać spożywania pleśni i dbać o zdrowie naszych jelit. To w nich bytują 'dobre' bakterie, które wspierają Twój organizm w walce z niejednym groźnym przeciwnikiem, w tym róznież w walce z grzybami.

dietetyk tychyjpghttps://www.facebook.com/dietetyktychy/

asdadasdasd