MOJA DIETA JEST LEPSZA OD TWOJEJ?

Jeśli chcesz rozmawiać tylko o jedzeniu, bo ono jest najważniejsze, bo chcesz schudnąć, przytyć, poczuć się lepiej, nie mieć wzdęć, chodzić regularnie do toalety, obniżyć poziom cukru we krwi, obniżyć cholesterol, ciśnienie.... to nie czytaj dalej. Szkoda Twojego czasu.

Codziennie trafiam na propozycje szybkich, łatwych do zdobycia przepisów i sposobów na stratę kilku kilogramów, w kilka "chwil". Lekko, łatwo i przyjemnie i na dodatek z GWARANCJĄ osiągnięcia celu.

Wtedy sobie myślę, że skoro to się kupuje, to znaczy, że pewnie działa.

Ale zastanówmy się, czy każdy, kto ma masę ciała w normie jest szczęśliwy, zdrowy, dobrze śpi, nie jest nerwowy, nie ma wzdęć, bóli głowy czy stawów?
No niestety, tak to nie działa. 
Do tego by być zdrowym, dobrze się wysypiać, być uśmiechniętym i bez bólu głowy nie wystarczy mieć 'właściwą' masę ciała. 
W mojej ocenie największym naszym przeciwnikiem w drodze do utrzymania stanu zdrowia, dobrego samopoczucia, witalności i  właściwej masy ciała jest przewlekły (to kluczowe słowo), nieodreagowany stres.
Jak do tego stanu dołożymy przetworzoną żywność, nadmiar cukru, niewiele wody i brak aktywności fizycznej żadna dieta cud nie pomoże.
A sam stres?
Stres trwający krótko w reakcji na zadanie do wykonania jest ok. Mobilizuje i daje energię do 'walki'.
Niestety większość z nas każdego dnia musi sobie poradzić z nadmiarem bodźców, nadmiarem obowiązków i brakiem czasu.  W skutek czego latami, od rana do późnej nocy jesteśmy  w stanie przewlekłego stresu, który ma wpływ w pierwszej kolejności na prace jelit i układ trawienny.
Ma negatywny wpływ na naszą odporność. Nasz układ immunologiczny jest w ciągłej gotowości do obrony. Ta ciągła gotowość do obrony, czyli ciągły stan zapalny, powoduje finalnie przewlekłe zapalenia, skutkiem których mogą być (i są coraz częściej) choroby autoimmunologiczne w tym alergie, choroby zwyrodnieniowe, zawały i jak wskazują badania nowotwory.
To m.in. przewlekły stres zaburza gospodarkę hormonalną, która może spowodować kompletne rozregulowanie naszego organizmu.
Potrzebujemy serotoniny (hormonu szczęścia), tak samo jak kortyzolu (hormonu stresu). Jedno bez drugiego nie może się obyć.
W życiu liczy się równowaga, a przynajmniej dążenie do niej.
Nie jesteśmy do siebie aż tak podobni, by wszystkim służyła jedna dieta. Ta najlepsza!
Ale wszyscy (bez względu na wyznanie diety) potrzebujemy snu, sposobu na redukcję stresu, aktywności fizycznej, przyjaźni i życzliwości.  Powodzenia!